KIM JESTEŚ: KATOLIKIEM CZY PROTESTANTEM?
ANKIETA
Przed rozpoczęciem lektury wykładów na temat
usprawiedliwienia przez wiarę, zawartych w tym
numerze „Reformacji”, chcielibyśmy polecić uważne
przeczytanie zestawu dziesięciu różnorodnych pytań.
Są to proste sformułowania temat usprawiedliwienia
przez wiarę.
Badania statystyczne, przeprowadzone przy pomocy tej
ankiety wykazały, że większość protestantów jest
bardziej katolicka niż protestancka, jeśli chodzi o
sprawę usprawiedliwienia.
Prosimy zanotować swoje odpowiedzi na te dziesięć
pytań, a następnie przeczytać studium pt.
„Podstawowa doktryna katolicka o usprawiedliwieniu
przez wiarę”. Potem prosimy raz jeszcze sprawdzić
odpowiedzi i porównać je z odpowiedziami na stronie
10.
W każdej z podanych dziesięciu par zdań należy
zaznaczyć odpowiedź a/ lub b/, czyli to zdanie,
które według was jest poprawne.
l. a/ Bóg obdarza człowieka sprawiedliwością przez
łaskawe uznanie go
za niewinnego i zacnego.
b/ Bóg obdarza człowieka sprawiedliwością przez
rzeczywiste uczynienie go
niewinnym i zacnym.
2. a/ Bóg obdarza człowieka sprawiedliwością, przez
zaliczenie zasług i zalet
Chrystusa na jego korzyść.
b/ Bóg obdarza człowieka sprawiedliwością przez
wlanie zasług i zalet
Chrystusa w jego serce.
3. a/ Bóg przyjmuje człowieka wierzącego dzięki
doskonałości moralnej, jaka
znajduję się w Chrystusie.
b/ Bóg czyni człowieka wierzącego godnym przyjęcia
poprzez wlanie,
doskonałości moralnej Chrystusa w jego życie.
4. a/ Chrześcijanin, który „narodził się na nowo”
(czyli dozna odnowy i
przekształcenia charakteru), uzyska sprawiedliwość
przed Bogiem.
b/ Grzesznik, który przez wiarę przyjmie
sprawiedliwość Bożą, dozna
przekształcenia charakteru.
5. a/ Sprawiedliwość przed Bogiem otrzymujemy
jedynie przez wiarę.
b/ Sprawiedliwość przed Bogiem otrzymujemy przez
wiarę działającą i
objawiającą się w miłości.
6. a/ Sprawiedliwość przed Bogiem uzyskujemy dzięki
Chrystusowi, który
prowadzi w nas posłuszne życie.
b/ Sprawiedliwość przed Bogiem uzyskujemy przez
przyjęcie faktu, że Chrystus
doskonale wypełnił za nas prawo.
7. a/ Sprawiedliwość przed Bogiem zdobywamy przez
naśladowanie przykładu
Chrystusa z pomocą Jego uzdalniającej łaski.
b/ Naśladujemy Chrystusa, ponieważ Jego życie
darowało nam sprawiedliwość
przed Bogiem.
8. a/ Bóg najpierw uznaje nas za dobrych, a
następnie przez swego Ducha czyni
nas dobrymi .
b/ Bóg najpierw przez swego Ducha czyni nas dobrymi,
a następnie uznaje nas
za dobrych.
9. a/ Wstawiennictwo Chrystusowe po prawicy Bożej
obdarza nas łaską
wobec Boga.
b/ Przebywanie Chrystusa w nas obdarza nas łaską
wobec Boga.
10. a/ Jedynie przez wiarę w dzieło i śmierć
Chrystusa możemy w pełni
zadośćuczynić wymaganiom Dekalogu.
b/ Dzięki mocy, mieszkającego w nas Ducha Świętego,
możemy w pełni
zadośćuczynić wymaganiom Dekalogu.
PODSTAWOWA DOKTRYNA KATOLICKA
O USPRAWIEDLIWIENIUPRZEZ WIARĘ.
Katolicyzm rzymski jest religią natury ludzkiej.
Teologia katolicka opiera się na klasycznej logice
greckiej - najlepszej logice, na jaką zdobył się
umysł ludzki. Jeżeli odczuwamy, że nasze rozumienie
Ewangelii jest wytworem ludzkich spekulacji, to z
pewnością zawiera ono elementy bardzo
charakterystyczne dla katolicyzmu.
Jeśli „oczy umysłu naszego” nie zostały namaszczone
balsamem niebiańskim, to nie powinniśmy być
zaskoczeni odkryciem, że nasze myślenie znajduje
swoje odbicie u najwyższych rzeczników katolickich.
KATOLICYZM POTWIERDZA ZASADĘ „JEDYNIE Z ŁASKI”
Pisarze nowotestamentowi podkreślają z naciskiem, że
zbawienie możliwe jest jedynie z łaski (Rzym
3,24.28; 4,5; 11,6; Gal 2,16-21;Ef 2,8-10; Tyt.
3,5-8). Tym, który po raz pierwszy w Kościele
otwarcie zakwestionował zasadę zbawienia z łaski był
Pelagiusz (ok. 400 r. n.e.). Według niego człowiek,
dzięki przyrodzonym siłom danym mu przez Boga,
zdolny jest prowadzić święte życie i w ten sposób
uzyskać zbawienie.
Pelagianizm potępił Augustyn, który wyłożył
szczegółowo ortodoksyjny pogląd o deprawacji i
zepsuciu człowieka oraz o potrzebie łaski Bożej.
Kościół katolicki na kilku synodach opowiedział się
po stronie Augustyna. Pamiętać należy, iż Augustyn
był wielkim szermierzem nauki o usprawiedliwieniu
jedynie z łaski.
Wielu protestantów ze zdumieniem stwierdza, z jaka
swobodą autorzy katoliccy cytują zawarte w Biblii
wypowiedzi dotyczące usprawiedliwienia z łaski.
Okazuje się, że autorzy rzymsko-katoliccy mogą
całkiem spokojnie pogodzić się z tymi fragmentami
Pisma Św. A oto kilka wypowiedzi zaczerpniętych z
czołowej księgi katolicyzmu pt. „Teologia łaski” 1/:
„.... Św. Paweł powiada, że „... jesteśmy
usprawiedliwieni darmo z łaski jego...” (Rzym 3,24)
i że jesteśmy zbawieni”... według wyboru łaski, a
jeżeli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej
łaska nie byłaby już łaską” (Rzym.11,5.6). Do
Koryntian pisze on: „Ale z łaski Boga jestem tym,
czym jestem...” (Kor.15,10); a do Efezjan mówi, że
przez łaskę Chrystusa są zbawieni: „Albowiem łaską
zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży
to dar” (Efez.2,5-8). Przypomina on Tymoteuszowi, że
Bóg „... nas wybawił i powołał powołaniem świętym,
nie na podstawie uczynków naszych, lecz według
postępowania swojego i łaski...” (2Tym.1,9). I
znowu: „A każdemu z nas dana została łaska według
miary daru Chrystusowego” (Efez.4,7). Ten sam
Apostoł pisze do Tytusa: „Abyśmy, usprawiedliwieni
łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego,
którego nadzieja nam przyświeca” (Tyt.3,7); a
Efezjanom powtarza raz jeszcze, że Bóg „przeznaczył
nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa
według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu
chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w
Umiłowanym” (Efez.1,5-6).
„Przytaczaliśmy już słowa św. Pawła z listu do
Rzymian: Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych
przez Ducha Świętego, który jest nam dany. Miłość
jest życiem Chrystusa, obecnego w nas za
pośrednictwem Ducha Świętego. To właśnie Jezus,
mieszkający w nas przez dar Ducha Świętego, w sposób
doskonały miłuje Boga w nas poprzez tegoż Ducha,
który nas ożywia i rozwija. Dlatego Św. Teresa z
Lisieux mogła napisać: „Kiedy okazuję dobroczynność,
to jest to tylko nasz Pan, działający we mnie”. Sami
z siebie nie jesteśmy zdolni do najmniejszego
uniesienia miłości, chyba że zostanie dane nam z
łaski Chrystusa, przebywającego w nas przez Ducha
Świętego”.
„Sami w sobie nie posiadamy i nie możemy posiadać
jakiejś zasługi, cnoty czy świętości. Jezus, który
żyje w nas i zastępuje nasze przyrodzone, grzeszne
życie swoim życiem łaski, jest nasza zasługą i
świętością.. Tylko wtedy, jesteśmy zdolni do
świętego, bezgrzesznego życia, kiedy odrzuciliśmy
odziedziczone po Adamie grzeszne przyrodzone życie,
nasze czysto zmysłowe pożądania i popędy a także
nasze własne mniemanie po to, aby żyć odtąd „życiem
Chrystusa”, które musi przeniknąć wszystko to, co
jest w nas...”
Gregory Stevens w swojej książce pt. „Życie łaski”
2/ pisze:
„Sytuację człowieka bez Chrystusa i bez Jego łaski
podsumował św. Paweł jednym zdaniem: „Albowiem
gdyśmy byli w ciele, grzeszne namiętności rozbudzane
przez zakon, były czynne w członkach naszych, aby
rodzić owoce śmierci” (Rzym.7,5). Człowiek bez
Chrystusa skazany jest na śmierć, ponieważ podlega
grzesznym podszeptom ciała, których nie potrafi
opanować, co z kolei jest główną cechą buntu
przeciwko Bogu. Prawo, czyniąc człowieka bardziej
świadomym grzechu, zwiększa jego odpowiedzialność,
ale nie dostarcza siły do sprostania swoim własnym
wymaganiom. Nawet ci spośród Żydów, którzy podobnie
jak faryzeusze szczycili się własną zdolnością
wypełniania prawa zostali w końcu potępieni przez to
prawo, ponieważ łaska przychodzi tylko przez
Chrystusa. Jedynie przez nią człowiek może
oswobodzić się z niewoli szatana, która prowadzi na
śmierć. Ojciec, w swojej miłosiernej łasce, posłał
Syna swego, aby uczynić człowieka wolnym, połączyć
go z żywą Trójcą i doprowadzić go do pełni jego
przeznaczenia w łasce Chrystusowej (drugi rozdział
listu do Efezjan może być potraktowany jako
podsumowanie całej tej nauki w słowach i
wyrażeniach samego Pawła).
„... Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli
i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo
z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie
Jezusie...” (Rzym.3,22-24).
„Pisząc w ten sposób, Paweł przeciwstawia się tym
Żydom i chrześcijanom, którzy rozumieli
usprawiedliwienie jako coś, co może być osiągnięte
na podstawie własnych dobrych uczynków. Na ludzki
błędny sposób rozumiano, że człowiek uzyskuje łaskę
jako nagrodę, lub nawet więcej, jako zapłatę
otrzymywaną od Boga za dokonane dobre uczynki.
Paweł ostro sprzeciwia się takiej religii
samowystarczalności człowieka, odmawiając mu - jak
mogliśmy zauważyć - siły do wypełnienia wymaganych
przez prawo dobrych uczynków i stanowczo stwierdza,
że usprawiedliwienie jest dziełem Boga, dobrowolnym
darem udzielanym człowiekowi wierzącemu. Apostoł
zdecydowanie przeciwstawia się religii opartej na
zapatrzeniu w siebie, na samowystarczalnym bycie
wobec Boga. Taka religia jest obrazą dobroci Bożej
ponieważ opiera się na mylnej ocenie możliwości
ludzkich”.
„Dzieło zbawienia, od samych zalążków życia
ludzkiego aż do jego wypełnienia przy końcu, jest
nierozdzielnym połączeniem niezasłużonego daru
Bożego ze współdziałaniem wolnej woli człowieka”.
Wypada tu przytoczyć orzeczenie Soboru Trydenckiego
z roku 1547, współzawodniczące z teologią Reformacji
co do nauki o usprawiedliwieniu. W kanonie pierwszym
Sobór Powszechny stwierdza:
„Jeżeli ktoś mówiłby, że człowiek może być
usprawiedliwiony przed Bogiem na podstawie własnych
uczynków, dokonanych czy to dzięki swoim siłom czy
nauce prawa bez łaski Bożej przez Jezusa Chrystusa,
niech będzie wyklęty”.
Wydaje się, że również zawiera w sobie myśl
prawdziwej ewangelii:
„Jeżeli ktoś mówiłby, że człowiek, bez
uzdalniającego wpływu Ducha .Świętego i bez jego
pomocy, może wierzyć, mieć nadzieję, miłować i
pokutować tak jak należy i w ten sposób otrzymać
łaskę usprawiedliwienia, niech będzie wyklęty”.
Stephen Keenan w swoim „Katechiźmie Doktrynalnym” 3/
zamieszcza oto zdumiewający wykład:
Pyt.: Co to jest usprawiedliwienie?
Odp.: Jest to łaska, która czyni nas przyjaciółmi
Bożymi.
Pyt.: Czy grzesznik może zasłużyć sobie na tę
usprawiedliwiającą łaskę?
Odp.: Nie, nie może, ponieważ wszystkie dobre
uczynki, jakich dokonuje grzesznik znajdujący się w
stanie grzechu śmiertelnego, są uczynkami martwymi i
nie mogą być zasługą wystarczającą do
usprawiedliwienia.
Pyt.: Czy artykułem wiary katolickiej jest to, że
grzesznik w stanie grzechu śmiertelnego nie może
zasłużyć na usprawiedliwiającą łaskę? Odp. : Tak, w
rozdziale siódmym szóstej sesji Soboru Trydenckiego
stwierdzono, że ani wiara, ani dobre uczynki
poprzedzające, usprawiedliwienie nie mogą zyskać
łaski usprawiedliwiającej.
Pyt.: W jaki więc sposób grzesznik zostaje
usprawiedliwiony?
Odp.: Jest on usprawiedliwiony darmo, jedynie z
łaski Bożej. Nie na podstawie swojego własnego lub w
ogóle jakiegokolwiek ludzkiego działania, lecz
wyłącznie dzięki zasługom Jezusa Chrystusa,
ponieważ Jezus Chrystus jest naszym jedynym
pośrednikiem odkupienia, tym, który sam, przez
swoją śmierć i cierpienia, pojednał nas ze swym
Ojcem.
Pyt.: Dlaczego więc protestanci zarzucają nam, że
wierzymy, iż grzesznik może sam zasłużyć sobie na
odpuszczenie grzechów?
Odp.: Przyczyną tego, jak i innych błędnych
zarzutów, jest nieznajomość doktryny katolickiej.
KATOLICKA NAUKA O USPRAWIEDLIWIENIU
Przyjrzyjmy się teraz rzymsko-katolickiej doktrynie
o usprawiedliwieniu. Zgodnie ze słowami jej
apologetów, doktryna rzymska o usprawiedliwieniu
jest „jądrem nauki katolickiej”.
Niewątpliwie, Kościół naucza, że usprawiedliwienie
jest dziełem łaski Bożej. Stephen Keenan na
poniekąd rację mówiąc, że protestanci często
wykazują nieznajomość nauki katolickiej. Kościół nie
uczy i nigdy oficjalnie nie uczył, że
usprawiedliwienie mogłoby być czymś innym, niż
łaskawym dziełem Boga. Ci, którzy sądzą, że
katoliccy teolodzy głoszą uzyskanie sprawiedliwości
na podstawie uczynków ludzkich, nie są w stanie ani
rozpoznać ani ustosunkować się do nauk tajemnicy
nieprawości.
Krótko mówiąc, katolicyzm naucza, że
usprawiedliwienie jest odnawiającym człowieka czynem
Bożym. Bez aktu nowonarodzenia, czyli odradzającego
działania Ducha Świętego - oświadcza Kościół -
grzesznik nigdy nie noże być usprawiedliwiony.
Sobór Trydencki orzekł:
„... jeżeli ludzie nie narodzą się w Chrystusie na
nowo, nie zostaną nigdy usprawiedliwieni, ponieważ
w nowonarodzeniu, dzięki zasłudze Jego cierpień,
obdarowani bywają łaską, przez którą stają się
sprawiedliwymi...”
Wydawcy rzymsko-katolickiej wersji przekładu Biblii
4/ opatrują 3 i 4 rozdział listu do Rzymian
następującym komentarzem:
„Usprawiedliwienie, o jakim mówi tutaj św. Paweł,
jest wlaniem łaski uświęcającej, która w
nadprzyrodzony sposób sprawia, że człowiek może
przypodobać się Bogu”.
„Ale na usprawiedliwienie, czyli wlanie łaski
uświęcającej, nie możemy sobie czymkolwiek
zasłużyć; jest ono całkowicie dobrowolnym darem
Bożym”.
P. Gregory Stevens we wspomnianej już książce pt.
"Życie Łaski" – pisze: „Czym jest w istocie
usprawiedliwienie, jakiego udziela Bóg
współdziałającemu z Nim przez wiarę człowiekowi? Czy
jest ono jedynie czymś w rodzaju stwierdzenia, że
grzesznik jest już sprawiedliwy czy też jest to czyn
Boży, przez który grzesznik zostaje wewnętrznie
przekształcony i staje się nowym istnieniem w oczach
Boga? Myśl katolicka zawsze reprezentowała pogląd,
że udzielona człowiekowi sprawiedliwość jest
dobrowolnym darem Bożym (Gal.3,6nn) i prawdziwą
sprawiedliwością, która rzeczywiście przekształca
człowieka w istotę miłowaną przez Boga”.
„Doktrynę katolicką, w tych kwestiach sformułowaną w
opozycji do luteranizmu, przedłożono w całości na
Soborze Trydenckim w takiej postaci, w jakiej
została ona ujęta wcześniej przez papieża Leona X w
bulli Wxsurge Domine z 15 lipca 1520r. Nauka
Trydencka koncentruje się na dwóch zagadnieniach,
które posiadają fundamentalne znaczenie dla
zrozumienia katolickiej doktryny łaski. Przede
wszystkim, usprawiedliwienie jest rzeczywistą i
globalną przemianą człowieka, prawdziwym darem
uświęcenia. Nie może być ono w żaden sposób
ograniczone do czegoś wyłącznie zewnętrznego”.
„Jasnym stwierdzeniem określa Sobór wewnętrzną
istotę i strukturę usprawiedliwienia. Czyni to w
bezpośredniej opozycji do obiektywnego stanowiska
teologii reformacyjnej. W ustępie tym zawiera się
samo sedno nauki katolickiej: „usprawiedliwienie
jest nie tylko odpuszczeniem grzechów, ale także
uświęceniem i odnowieniem duszy ludzkiej na skutek
dobrowolnego przyjęcia łaski i innych darów, przez
co człowiek niesprawiedliwy staje się sprawiedliwym,
a wróg zmienia się w przyjaciela tak, iż może
dostąpić nadziei życia wiecznego”.
Następnie Sobór wyszczególnia przyczyny tej
przemiany wewnętrznej: celem jej jest chwała Boża;
dokonuje się ona dzięki Bogu, a ściślej - dzięki
zasługom naszego Zbawiciela i bywa udzielana
człowiekowi przez wiarę i chrzest.
PODSUMOWANIE I WNIOSKI
Całą doktrynę katolicką o usprawiedliwieniu można
zawrzeć w następujących punktach:
1. Usprawiedliwienie jest wewnętrzną restauracją i
odnową człowieka, tj. ludzkim uświęceniem.
2. Usprawiedliwienie dokonuję się poprzez wlanie
łaski Bożej. Człowiek zostaje usprawiedliwiony na
podstawie tego, czego dokonał w nim Duch Święty.
3. Usprawiedliwienie oznacza, że człowiek sam w
sobie uczyniony jest sprawiedliwy i jest we własnej
osobie miłym dla Boga.
Innymi słowy katolickie pojęcie usprawiedliwienia
może być również przedstawione następująco: jest
nędzny i zły grzesznik. Działająca w nim łaska Boża
zmienia go w istotę miłą Bogu. Dzięki tej łasce jest
on przed Bogiem usprawiedliwiony.
Wierny katolik mógłby po prostu powiedzieć:
„sprawiedliwość przez wiarę oznacza, że sam nie mogę
siebie zbawić. Ale przez wiarę mogę uzyskać Bożą
łaskę przekształcającą. Jego łaska może zmienić moje
serce; dzięki tej łasce mogę stać się godnym w
oczach Bożych”.
Tę samą myśl wyraża Jean Daujat 5/:
„Człowiek grzeszny nie może sam w sobie podobać się
Bogu. Aby tak było musi otrzymać dar Boży, który
przekształca go wewnętrznie, oczyszcza i uświęca,
przyozdabiając cechami, które czynią go miłym wobec
jego Stwórcy”.
Powyższe wywody są wiernym odzwierciedleniem idei
rzymskiego katolicyzmu. Zostały one zebrane i
wyłożone na podstawie dokładnego studium literatury
katolickiej oraz potwierdzone osobistym autorytetem
teologów tego Kościoła. Jeżeli, Drogi Czytelniku,
naprawdę nie możesz dopatrzyć się niczego złego w
doktrynie przedstawionej wyżej, to jest tak tylko
dlatego, że jesteś dobrym katolikiem, wcale nie
zdając sobie z tego sprawy. Nie mówimy tego po to,
aby kogokolwiek urazić. Katolicyzm rzymski jest
religią natury ludzkiej, a przecież wszyscy
jesteśmy ludźmi. Dopóki nie zostaniemy namaszczeni
Duchem boskiego oświecenia, dopóty jesteśmy narażeni
na niebezpieczeństwo niezrozumienia nauk „tajemnicy
nieprawości”.
l/. Jean Daujat: The Theology of Grace, Burns and
Gates, London 1959.
2/. P.Gregory Stevens: The Life of Grace.
3/. Stephen Keenan: Doctrinal Catechism.
4/. Roman Catholic Douay Version.
5/. Jean Daujat: The Theology of Grace.
WYNIKI ANKIETY
Oto poprawne odpowiedzi na pytania ankiety ze strony
3:
l - /a/; 2 - /a/; 3 - /a/; 4 - /b/; 5 - /a/; 6 -
/b/; 7 - /b/; 8 - /a/; 9 - /a/; 10 - /a/.
USPRAWIEDLIWIENIEPRZEZ WIARĘ
W UJĘCIU REFORMACYJNYM
Zarówno teolodzy Kościoła rzymsko-katolickiego jak i
reformatorzy byli zdania, że człowiek bywa
usprawiedliwiony dzięki łasce Bożej. Dlatego jest to
bardzo ważne, abyśmy zauważyli istotną różnicę
pomiędzy katolickim a reformacyjnym wyznaniem wiary:
Kościół rzymsko-katolicki: - usprawiedliwienie jest
dziełem łaski Bożej w człowieku.
Reformacja: - usprawiedliwienie jest dziełem łaski
Bożej w Chrystusie.
Wskazana wyżej różnica pomiędzy rzymskim
katolicyzmem a reformacją posiada znaczenie
fundamentalne. Katolicyzm jest zdecydowanie
subiektywny, skoncentrowany na człowieku i ludzkim
doświadczeniu. Wiara reformacyjna jest obiektywna,
skoncentrowana na Chrystusie. Centralnym punktem
teologii katolickiej jest dzieło łaski Bożej w
obrębie doświadczenia ludzkiego. Dlatego jest to
tak druzgocące wolność chrześcijańską. Człowiek
staje się więźniem, ponieważ ośrodkiem jego
niepokoju jest jego własne doświadczenie.
Doktryna katolicka, uzależniając postawę człowieka
wobec Boga od tego, czego dokonuje w nim łaska,
powiększa tylko jego zgryzotę i rozpacz.
Jeżeli akceptacja i sprawiedliwość człowieka przed
Bogiem zależy od łaski Bożej w sercu tego człowieka,
to musi on postawić sobie pytanie: „Jak wielka musi
być ta działająca we mnie łaska abym mógł okazać się
sprawiedliwym wobec Boga? Wiele muszę - za sprawą
tej łaski - modlić się i pokutować, jak bardzo
muszę kochać i być posłusznym, aby Bóg mnie
przyjął?”
To był właśnie ten problem przed którym stanął ów
pobożny mnich -Marcin Luter. Tak długo jak opierał
on swoją sprawiedliwość wobec Boga na dziele łaski
Bożej w jego sercu, nie mógł nigdy być pewien, czy
posiadał tej łaski wystarczająco dosyć. W rzeczy
samej, im głębiej wnikał w swoje własne
doświadczenie, aby doszukać się powodów, na
podstawie których mógłby oczekiwać akceptacji
Bożej, tym bardziej był udręczony świadomością swej
grzeszności.
I wtedy dotarło do niego światło ewangelii w postaci
Pawłowej doktryny o usprawiedliwieniu. Apostoł
powiada: „... usprawiedliwieni darmo z łaski jego
przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie”
(Rzym 3,24). Tłumaczenie Nowej Biblii Angielskiej
oddaje fragment ten następująco: „... wszyscy
usprawiedliwieni są darmo, jedynie z łaski Bożej,
poprzez jego wyzwalający czyn w osobie Chrystusa
Jezusa”. To wyjaśnia nam, że nie jesteśmy
usprawiedliwieni w wyniku tego, czego dokonuje Bóg
wewnątrz nas, usprawiedliwieni jesteśmy raczej przez
to, czego Bóg dokonał całkowicie poza nami. Aktu
wyswobodzenia wszystkich ludzi dokonał Bóg w Jezusie
Chrystusie.
Tutaj rozchodzą się drogi Rzymu i Reformacji. Rzym
oświadcza, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez
dzieło łaski Bożej wewnątrz jego serca, a Reformacja
zaś - że jest usprawiedliwiony przez dzieło łaski
Bożej w Jezusie Chrystusie.
CHRYSTUS - NASZ WIECZNY OJCIEC
W jaki sposób staliśmy się grzesznikami wobec Boga?
Odpowiedź na to pytanie w znacznym stopniu rozjaśni
nam ten zasadniczy problem: w jaki sposób stajemy
się sprawiedliwymi przed Bogiem.
Nauka Apostoła Pawła przedstawia się następująco:
grzesznikami wobec Boga staliśmy się nie przez
naszą wewnętrzną, osobistą decyzję. Staliśmy się
grzeszni na skutek czynu, dokonanego poza nami,
przez inną osobę, bez naszego udziału „... Przez
nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się
grzesznikami...” (Rzym.5,19). Naszym pierwszym
rodzicem był Adam, wspólna „głowa” wszystkich. On
reprezentował całą rodzinę ludzką. Jego upadek był
równoznaczny z upadkiem każdego pojedynczego
człowieka. Taki jest argument Apostoła Pawła w
liście do Rzym.5,15-19; Przestępstwo jednego
człowieka przyniosło śmierć i potępienie na wielu.
Inne tłumaczenie zamiast „wielu” podaje wyrażenie
„cała rasa”.
Tragedia upadku i potępienia całego rodzaju
ludzkiego w Adamie znalazła się u podstaw praw
ojcostwa. Dzieci dzielą los ojca. I tak dzieci
Kanaanitów zostały wytracone razem z rodzicami.
Rodzina Achana musiała umrzeć z powodu chciwości
ojca. Podobne prawo funkcjonuje w sprawach
majątkowych: jeżeli bogaty ojciec na skutek złego
obrotu interesów bankrutuje i traci swoje
posiadłości, jego dzieci stają się biedne i dzielą
ubóstwo swego ojca.
Szatan cieszył się z upadku Adama - cieszył się,
ponieważ pokonał w nim cały rodzaj ludzki.
Otóż jeżeli szatan mógł przez jednego człowieka
spowodować potępienie wszystkich ludzi, to czyż Bóg
nie mógłby usprawiedliwić cały rodzaj ludzki w
jednym Człowieku? I tak w istocie uczynił, co stało
się tajemnicą ewangelii, która zaskoczyła szatana.
Bóg odwrócił upadek Adama przez danie rodzajowi
ludzkiemu drugiego Ojca, jak jest napisane:
„Ponieważ Dziecię narodziło się nam, a Syn jest nam
dany; władza będzie na jego ramieniu; będzie nazywał
się Cudowny Radca, Potężny Bóg, Wieczny Ojciec,
Książę Pokoju” (Iż.9,6).
Na ogół nie myślimy o Chrystusie, jako naszym Ojcu,
ale właśnie tak przedstawia Go apostoł Paweł, jako
Tego, który stał się „drugim Adamem”. Bóg dał swego
jednorodzonego Syna, ażeby był on naszym wiecznym
Ojcem.'
Bóg złożył całą odpowiedzialność za ludzkość na
swojego Syna podobnie, jak grzech Adama był
znamiennym w skutkach dla całego rodzaju ludzkiego.
Jezus stał się nową Głową, Przedstawicielem i Ojcem
upadłego rodu ludzkiego.
ZWYCIĘSTWO CHRYSTUSA
– ZWYCIĘSTWEM KAŻDEGO CZŁOWIEKA
Prawo ojcostwa, oprócz swoich negatywnych cech,
posiada także pozytywna strony. Dzieci dozorcy
więziennego w Filippi zostały uznane za ochrzczone
wraz z chrztem ich ojca (Dz.Ap.16.30-33).
Dzięki wierzącym rodzicom, dzieci uważane są za
czyste (lKor.7,14). Podobnie jest i dzisiaj w
sprawach majątkowych: dzieci uczestniczą w
dobrobycie ojca. Jeżeli stanie się on posiadaczem
dużej posiadłości, dzieci cieszą się i wołają:
„Jesteśmy bogaci!”. Jeżeli kupi nowy, lśniący
samochód, mówią: „Mamy nowy samochód!” Mówią one
tak, jakby miały pełne prawo do tego (tak w istocie
jest), aczkolwiek stały się posiadaczami samochodu
zupełnie bez ich udziału w wyniku pracy ojca.
Odkąd Jezus stał się naszym nowym Ojcem, przejął na
siebie odpowiedzialność doskonałego wypełnienia za
nas prawa Bożego. Jako nasza „Głowa” i
przedstawiciel, okazał wobec prawa posłuszeństwo,
które w każdym calu odpowiadało wysokim wymaganiom
Bożym..
Musimy zdawać sobie sprawę, że Chrystus wobec Boga i
trybunału wiecznej sprawiedliwości stanął tak jak
gdyby był każdym poszczególnym człowiekiem. Na Nim
spoczywały losy całej ludzkości. W ten sposób Jego
posłuszeństwo stało się posłuszeństwem każdego
człowieka. Jest to równoznaczne z tym, jak gdyby
każdy człowiek osobiście wypełnił prawo Boże, z tą
samą, co Jezus Chrystus nieskończoną doskonałością.
Paweł powiada: „Bo jak przez nieposłuszeństwo
jednego człowieka, wielu (tzn. cała rasa ludzka)
stało się (lub uznanych zostało) grzesznikami, tak
też przez posłuszeństwo jednego, wielu dostąpi
usprawiedliwienia” (Rzym.5,19).
W ten sposób zostało na zawsze ustalone, że tylko
posłuszeństwo okazane osobiście przez Jezusa
Chrystusa, czyni nas sprawiedliwymi w oczach Bożych.
Tak, jak przez akt nieposłuszeństwa dokonany poza
nami staliśmy się grzesznikami, tak przez
posłuszeństwo okazane poza nami – mianowicie przez
osobiste dzieło Jezusa Chrystusa - obdarowani
zostaliśmy sprawiedliwością przed Bogiem.
Posłuszeństwo Chrystusa było czymś więcej niż
świętym życiem. Było posłuszeństwem aż do śmierci, i
to do śmierci na krzyżu (Fil.2,8). Chrystus, godząc
się być naszym Ojcem, przejął na siebie winę za
wszystkie nasze przestępstwa. Jeżeli na przykład
jakieś dzieci wyrządzą szkodę w obcej posiadłości,
właściciel domaga się odszkodowania od ich ojca. I
ma ku temu pełne prawo.
Jakaż musiała to być miłość, która skłoniła
Chrystusa, do tego, by stał się naszym Ojcem i w ten
sposób przejął na siebie nasz dług w całej jego
rozciągłości! Jak to wyraził Luter:
„Nasz najlitościwszy Ojciec widząc, że jesteśmy
przytłoczeni i zniszczeni przekleństwem prawa,
zniewoleni nim tak bardzo, że nigdy nie moglibyśmy
uwolnić się o własnych siłach, posłał na świat swego
Syna i złożył nań wszystkie grzechy ludzkie, mówiąc:
Ty będziesz tym Piotrem, który się zaparł; Pawłem,
tym prześladowcą i okrutnym ciemięzcą,
cudzołożnikiem Dawidem; grzesznikiem, który zjadł
owoc w raju; tym złoczyńcą, który zawisł na krzyżu;
krótko mówiąc, Ty będziesz tym, który dokonał
grzechów wszystkich ludzi; dlatego więc uważaj,
ażebyś zapłacił za nie i zadośćuczynił. W tym
momencie wkracza prawo, które powiada: uznaję go za
grzesznika, i to za takiego, który wziął na siebie
grzechy wszystkich ludzi, i tylko w nim dopatruję
się grzechów. Dlatego niech umrze na krzyżu... W ten
sposób cały świat, został uleczony i oczyszczony od
wszystkich grzechów, a przez to uwolniony od śmierci
i wszelkiego zła. Teraz, wobec faktu obalenia
grzechu i śmierci przez tegoż jednego człowieka, Bóg
nie może widzieć w każdym pojedynczym człowieku na
świecie, jeżeli ten uwierzył, nic innego, jak tylko
oczyszczenie i sprawiedliwość” l/.
Apostoł Paweł oświadcza: „Bo miłość Chrystusowa
ogarnia nas, którzyśmy doszli do tego przekonania,
że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy
umarli” (2Kor.5,l4). Apostoł chce przez to
drogocenne stwierdzenie powiedzieć, że śmierć
Chrystusowa oznacza to samo, co gdyby wszyscy ludzie
ponieśli śmierć za swoje grzechy.
Zwycięstwo Chrystusa jest zwycięstwem każdego
człowieka, jeżeli tylko uwierzy i przyjmie je.
Chrystus zwyciężył. Jest to radosna nowina. Nasz
wieczny Ojciec przywrócił wszystko to, co utracił
Adam.
USPRAWIEDLIWENIE AKTEM OBIEKTYWNYM
Ewangelia jest dobrą nowiną o tym, czego Bóg dokonał
dla wszystkich ludzi w Jezusie Chrystusie. Dopełnił
On aktu naszego wyzwolenia w osobie swego Syna. Gdy
jeszcze naszymi złymi uczynkami objawialiśmy
bezbożność naszych umysłów, bezsilność i
nieprzyjaźń wobec Boga, Bóg wypracował całkowite
zbawienie dla nas w naszej wielkiej „Głowie”.
Grzechy nasze złożył na Chrystusa, wymierzył karę za
nie w Chrystusie i oddalił je od nas przez
Chrystusa. Tak więc Paweł oświadcza: „... On został
wydany za grzechy nasze i został wzbudzony z
martwych dla usprawiedliwienia naszego” (Rzym.4,25).
Niektóre tłumaczenia używają tu wyrażenia: „z
powodu naszego usprawiedliwienia (because of our
jaustification). Może to oznaczać, że
zmartwychwstanie Jezusa było Bożym świadectwem, iż w
Jezusie Chrystusie przebaczył On wszystkim ludziom.
Jeżeli pozostałby choć jeden nieodpokutowany grzech,
jedno przestępstwo, za które Chrystus nie dałby
pełnego zadośćuczynienia, byłby, On nadal „więźniem”
w grobowcu Józefa. Ale Ewangelia głosi: Chrystus
zmartwychwstał! Grób jest pusty! Bóg w Chrystusie
uwolnił cię od wszystkich grzechów! Oto przyczyna,
dla której zmartwychwstanie było siłą apostolskiego
zwiastowania.
W 5 rozdz. Listu do Rzymian, Paweł kontynuuje: „A
zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło
potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło
usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich
ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi” (Rzym.5,l8).
Zmartwychwstanie jest dowodem tego, że w Chrystusie
Jezusie usprawiedliwiony został cały rodzaj ludzki.
Wyzwolenie, przebaczenie i odkupienie - oto fakty,
które spełniły się w Jezusie Chrystusie. .
Jeżeli uznajemy, że staliśmy się grzesznikami na
skutek nieposłuszeństwa naszego praojca, to „o ileż
bardziej” - żeby posłużyć się słowami Pawła -
powinniśmy uznać teraz, iż Bóg w Umiłowanym przyjął
i nas i uczynił sprawiedliwym.
Jezus wstępując do nieba, wstąpił tam jako nasz
Przedstawiciel. Jest to równoznaczne z tym, jak
gdybyśmy sami poszli do nieba. Czy Bóg przyjął
Jezusa? Przyjął Go z wielką radością i otoczył
chwałą, której nie da się opisać. Posadził Go po
prawicy i wyniósł ponad aniołów. Powinniśmy jednak
wiedzieć, że wszystko to dokonane zostało dla
ludzkości. Jest to równoznaczne z tym, jak gdyby Bóg
uczynił to dla nas wszystkich. W Chrystusie ludzkość
nie tylko dostąpiła odpuszczenia, ale także
podniesiona została wyżej, nie tylko została
usprawiedliwiona, ale także uwieńczona chwałą (Efez
2,4-9).
I to jest dobra nowina ewangelii. Dobra nowina dla
biednych, znękanych grzeszników. Nie muszą już
dłużej poszukiwać w obrębie swego własnego
doświadczenia czegoś, na czym mogliby oprzeć swoją
nadzieję, że zostaną przyjęci przez Boga. Bóg, przez
śmierć Jezusa .Chrystusa, już pojednał z sobą cały
zbuntowany świat. Podobnie jak fakt, że Jezus
darowany został każdemu zgubionemu grzesznikowi,
pewne jest i to, że wszyscy ludzie przez łaskawy dar
Boży zostali obdarzeni przebaczeniem i
usprawiedliwieniem. Każdy grzesznik może
odpowiedzieć na głos ewangelii: „... w Panu mam
sprawiedliwość i siłę" (Iz 45,24).
Zapewnienie o tym, czego dokonał Bóg w wywyższonym
Chrystusie, budzi wiarę w sercu grzesznika. I
właśnie przez wiarę każdy grzesznik może uznać swój
stan posiadania, poznać pokój i pewność, płynące z
niezachwianego przekonania o sprawiedliwości wobec
Boga na podstawie tego, czego dokonała już dla
wszystkich ludzi łaska w Jezusie Chrystusie.
„Ponieważ Dziecię narodziło się nam, a Syn jest nam
dany; władza, będzie na jego ramieniu; będzie
nazywał się Cudowny Radca, Potężny Bóg Wieczny
Ojciec, Książę Pokoju” (Iz.9,6).
„A zatem jak przez upadek jednego człowieka przyszło
potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło
usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich
ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi” (Rzym.6,18 ).
l/. Martin Luter: Commentary on Galatian, s. 272
PODSUMOWANIE REFORMACYJNEJ
NAUKI O USPRAWIEDLIWIENIU
Poniżej przedstawiany zestawione w czterech punktach
podstawowe różnice pomiędzy rzymsko-katolicką a
reformacyjną nauką o usprawiedliwieniu:
KOŚCIÓŁ
RZYMSKO-KATOLICKI
1. Usprawiedliwiony dzięki dziełu łaski Bożej w
człowieku.
2. Usprawiedliwiony przez wiarę aktywną w miłości.
3. Usprawiedliwiony poprzez wla-nie sprawiedliwości.
4. Usprawiedliwienie oznacza, uczynienie człowieka
sprawie-dliwym w jego własnej osobie.
REFORMACJA
1. Usprawiedliwiony dzięki dziełu łaski Bożej w
Chrystusie.
2. Usprawiedliwiony jedynie przez wiarę.
3. Usprawiedliwiony przez przy-pisanie
sprawiedliwości.
4. Usprawiedliwienie oznacza, że człowiek jest
uznany za spra-wiedliwego
1. Usprawiedliwiony dzięki dziełu łaski Bożej w
Chrystusie
Chrześcijańska nauka o usprawiedliwieniu posiada dwa
bieguny: /l/ „w Chrystusie”, /2/ „Chrystus w nas”,
co możemy wyrazić jeszcze inaczej: /1/ Dzieło
Chrystusa dla nas, /2/ Dzieło Chrystusa w nas.
Nie wolno nam pomieszać tych dwóch aspektów
odkupienia, gdy chodzi o usprawiedliwienie. Przez
aspekt pierwszy rozumiemy dzieło i śmierć Chrystusa.
Drugi aspekt obejmuje dzieło, jakiego dokonuje Duch
Święty w sercu wierzącego człowieka. Reformatorzy
zajęli pozycję paulinistyczną, głosząc, że
usprawiedliwieni jesteśmy jedynie ze względu na
dzieło Chrystusa dla nas.
2. Usprawiedliwiony jedynie przez wiarę
Boży akt zbawczy dla wszystkich ludzi dokonał się na
krzyżu w osobie Chrystusa. Przypieczętowaniem i
potwierdzeniem doskonałego zadośćuczynienia
Chrystusowego za wszystkie grzechy jest pusty grób.
Ludzkość ostała już usprawiedliwiona w swojej
wielkiej „Głowie” (usprawiedliwienie jako akt
obiektywny). Oznacza to, że aby otrzymać
błogosławieństwo usprawiedliwienia
(usprawiedliwienie jako akt subiektywny) -człowiek
potrzebuje tylko zaufać temu, co Bóg orzekł o nim w
osobie Chrystusa. „Uważany bowiem, że człowiek bywa
usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od
uczynków zakonu” (Rzym.3,28).
Sola fide – „Jedynie przez wiarę” stało się hasłem i
wyzwaniem Reformacji. Reformatorzy rozumieli, że nic
innego nie było potrzebne do usprawiedliwienia jak
tylko wiara człowieka w to, co Bóg dlań dokonał. W
tym kontekście, widzieli oni wiarę nie jako akt
zapoczątkowujący usprawiedliwienie człowieka, ale
jako uświadomienie sobie czegoś już istniejącego.
Katolicy skłonni byli przyznać, że człowiek mógłby
być usprawiedliwiony przez wiarę, jeżeli wiara ta
byłaby przyodziana miłością. Ale ponieważ miłość
jest wypełnieniem prawa, Reformatorzy rozpoznali, że
pogląd papieski w gruncie rzeczy to zamaskowany
wysiłek poparcia sprawiedliwości uzyskanej poprzez
zadośćuczynienie prawu. Stąd protestanci mocno
pozostawali przy sola fide, ponieważ uważali, że
miłość powinna być owocem doznanego przez człowieka
uświęcenia. Zgodnie z listem do Rzymian 5,l-5;
miłość jest owocem usprawiedliwienia.
3. Usprawiedliwiony przez przypisanie
sprawiedliwości
Reformatorzy jedynie na nowo położyli nacisk na
jasną naukę Apostoła Pawła, szczególnie wyłożoną w 4
rozdziale listu do Rzymian. Użyte w tym rozdziale
słowa „poczytać”, „zaliczyć”, „przypisać” (według
tłumaczenia angielskiego) pochodzą od tego samego
czasownika greckiego.
„Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytano
mu to zostało za sprawiedliwość" (w.3).
„Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w
Tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego
poczytuje mu się za sprawiedliwość, jak i Dawid
nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela
usprawiedliwienia, niezależnie od uczynków... Czy
więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do
obrzezanych, czy też i do nieobrzezanych? Mówimy
bowiem: Wiara została poczytana Abrahamowi za
sprawiedliwość" (w.5.6.9).
„... Abraham mając zupełną pewność, że cokolwiek On
obiecał, mocen, jest i uczynić. I dlatego poczytane
mu to zostano za sprawiedliwość. A nie napisano
tego, że mu poczytano, tylko ze względu na niego,
ale ze względu na nas, którym na to być poczytane i
którzy wierzymy w Tego, który wzbudził Jezusa, Pana
naszego, z martwych" (w. 21-24).
Słowo „przypisać” oznacza, że sprawiedliwość, przez
którą jesteśmy usprawiedliwieni nie znajduje się w
nas. W rzeczywistości my nie jesteśmy sprawiedliwi.
Zamiast być - jak uczą katolicy, „wlaną w nas” jest
ona przypisana albo zaliczona wierzącym w Jezusa.
Słownik Oksfordzki l/, podaje zarówno protestancką,
jak i katolicką definicję usprawiedliwienia:
„usprawiedliwić... (teol.) ogłosić kogoś wolnym od
kary za grzech na podstawie sprawiedliwości
Chrystusa, lub (rzym.-kat.) wlania łaski...”
Sobór Trydencki wyklął każdego kto uczyłby że
usprawiedliwienie dokonuje się „jedynie przez
przypisanie sprawiedliwości Chrystusowej”.
W prawdzie znajduje się zupełna pewność i wolność.
Usprawiedliwienie dzięki sprawiedliwości będącej
całkowicie poza nami oznacza, ze nie potrzebujemy
spoglądać na własne serca, aby dostrzec tam pewną
dozę wlanej sprawiedliwości. Idziemy raczej, takimi
właśnie jak jesteśmy, do Chrystusa zdając sobie
sprawę, że w naszym Zastępcy jest wystarczająco
dosyć sprawiedliwości, żeby obdarzyć nas łaską i
prawością wobec Boga.
4.Usprawiedliwienie – uznanie i ogłoszenie
sprawiedliwym.
Słowo „usprawiedliwić”" w języku łacińskim znaczy
„uczynić sprawiedliwym”. Kościół rzymsko-katolicki
poprzestaje na tym, że „usprawiedliwienie” oznacza
uczynienie człowieka w jego własnej osobie
sprawiedliwym. Katolik rozumuje: „W jaki sposób
może ogłosić Bóg człowieka sprawiedliwym, jeżeli nie
jest on rzeczywiście sprawiedliwym?” Dlatego myśli
on, że zanim człowiek może uzyskać sprawiedliwość
przed Bogiem, musi narodzić się na nowo i zostać
przekształconym. Myśląc w ten sposób człowiek nie
może mieć prawdziwej pewności usprawiedliwienia,
ponieważ nigdy nie może być pewnym, czy Duch Święty
uczynił go na tyle sprawiedliwym, aby został
przyjęty przez Boga.
W przeciwieństwie do tego, teologia reformacyjna
powiada razem z Pawłem: „Gdy zaś kto nie spełnia
uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia
bezbożnego wiarę jego poczytuje mu się za
sprawiedliwość” (Rzym.4,5). Bóg usprawiedliwia
grzeszników, i to grzeszników wszelkiego rodzaju,
nie pod warunkiem jakiejś poprzedzającej
sprawiedliwości, ale dlatego, że wierzą całym
sercem w to, co Bóg dla nich uczynił - że już
pojednał ich i przyjął w Chrystusie.
Reformatorzy podkreślali to, że słowa
„usprawiedliwić” i „usprawiedliwienie” są terminami
prawno-sądowymi, powiązanymi ściśle z ideą procesu
sądowego (5Mojż.25,1; lKról.8,32; lKor.4,3.4;
Mat.12,37; Rzym.3,4). Słowa te oznaczają
oświadczenie i orzeczenie sądu Bożego o prawnej
postawie wobec Boga człowieka wierzącego.
„Usprawiedliwienie” samo w sobie nie oznacza zmiany
w człowieku, lecz Boże oświadczenie o nim.
Boże „usprawiedliwienie” nie oznacza faktycznego
uczynienia wierzącego człowieka sprawiedliwym w jego
empirycznej rzeczywistości, ale znaczy uznanie go za
sprawiedliwego. I Bóg czyni to dla wierzącego
grzesznika jeszcze zanim zostanie on uświęcony przez
Ducha Świętego.
Paweł ilustruje to na przykładzie Abrahama:
„... Jak napisano: Ustanowiłem cię ojcem wielu
narodów, obietnica zapewniona przed Bogiem, któremu
zaufał, który ożywia umarłych i który to, czego nie
ma, powołuje do bytu" (Rzym.4,17).
Bóg nie nazwał Abrahama ojcem po urodzeniu się
Izaaka, ale jeszcze wówczas, gdy Sara była
niepłodna. Abraham na podstawie wiary, a nie
empirycznej rzeczywistości, przyjął to, że został
ojcem, gdyż tak było powiedziane w Słowie Bożym. . W
ten sam sposób i my mamy wierzyć, gdy ewangelia
zwiastuje nam, ze staliśmy się sprawiedliwymi w
Chrystusie.. Gdy będziemy zastanawiać się jakimi
jesteśmy, wiara nasza zacznie się chwiać, podobnie
jak chwiałaby się wiara Abrahama, gdyby rozmyślał o
obumarłym ciele swoim i swojej żony. Dlatego w
usprawiedliwieniu Bóg „to, czego nie ma, powołuje do
bytu”.
W ten sposób wierzący może spolegać tylko na
łaskawym orzeczeniu Bożym. Według Bożego uznania
człowiek wierzący przedstawia moralnie wyższą
wartość niż istoty anielskie, które nigdy nie
zgrzeszyły. Ale zdaje on sobie sprawę, że sam w
sobie nie jest takim, jakim ukazuje się przed Bogiem
w swoim wywyższonym Zastępcy. W rzeczywistości jego
natura jest ciągle grzeszna i im bliżej przychodzi
on do Chrystusa, tym bardziej widzi się grzesznym.
To czyni go pokornym i w zupełności zależnym od
swego Zastępcy, w którym jest on całkowicie
sprawiedliwy i godny przyjęcia w oczach Bożych.
l/. Die Concise Oxford Dictionary
SPRAWIEDLIWOŚĆ,KTÓRA JEST Z WIARY
Największym spośród nauczycieli, jakich wydała
ludzkość był Apostoł Paweł. Jemu to powierzył Bóg
naukę o sprawiedliwości. Zrozumieniem tej
ewangelicznej prawdy uprzedzał on wszystkich
pozostałych apostołów. Gdy Reformatorzy usiłowali
wyzwolić się z rzymskich ciemności, jedynie pisma
Pawła mogły przynieść pożądane wybawienie.. To
właśnie jego jasne wypowiedzi na temat
sprawiedliwości, która jest z wiary, dały początek
Reformacji:
„I otrzymał Abraham znak obrzezania, jako pieczęć
usprawiedliwiania z wiary...” (Rzym.4,11).
„Ale nie na podstawie zakonu była dana obietnica
Abrahamowi bądź jego potomstwu, że ma być dziedzicem
świata, lecz na podstawie usprawiedliwienia z wiary”
(Rzym.4,13).
„... poganie, którzy nie dążyli do sprawiedliwości,
sprawiedliwości dostąpili; sprawiedliwości, która
jest z wiary” (Rzym.9,30).
„A usprawiedliwienie, które jest z wiary, tak
mówi...” (Rzym.10,6).
„Albowiem my w Duchu oczekujemy spełnienia się
nadziei usprawiedliwienia z wiary” (Gal.5,5).
„... sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary”
(Fil.3,9).
„... Noe...odziedziczył usprawiedliwienie, które
jest z wiary” (Hbr.11,7).
CO TO JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ?
W liście do Rzymian, bardziej niż w którymkolwiek z
pozostałych listów, wyjaśnia Paweł w najpełniejszy
sposób prawdę o sprawiedliwości, która jest z wiary.
Przede wszystkim musimy ustalić, co Apostoł rozumie
przez „sprawiedliwość”. Nie mówi on o sprawiedliwym
postępowaniu świętych, ani o jakichś cechach
świętości, objawianych w ich życiu, nawet jeżeli
żyją oni sprawiedliwie w tym obecnym, złym świecie.
Kiedy Paweł mówi o tej zbawczej, usprawiedliwiającej
sprawiedliwości, ma na myśli nic innego, jak tylko
sprawiedliwość samego Boga:
„Ale teraz niezależnie od zakonu objawiona została
sprawiedliwość Boża... i to sprawiedliwość Boża
przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich
wierzących” (Rzym.3,21.22).
Sprawiedliwość Boża jest do tego stopnia
nieskończona i niepojęta i tak dalece poza
anielskimi możliwościami pojmowania, że żaden język
niebieski ani ziemski nie może jej opisać. Jednak
Bóg objawił ją i przedstawił w Ewangelii – w swoim
ukrzyżowanym Synu:
„Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej,
jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto
wierzy, Żydowi najpierw, potem i Grekowi. Bo
usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione" (Rzym
1,16.17).
„I są usprawiedliwieni darmo z łaski jego, przez
odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg
ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego,
skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości
swojej przez to, że w cierpliwości Bożej przepuścił
przedtem popełnione grzechy, dla okazania
sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby
On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego,
który wierzy w Jezusa”(Rzym 3,24-26).
Chrystus, wisząc na krzyżu za grzeszników, jest
Ewangelią. Przez ten akt Bóg objawił aniołom i
ludziom swoją sprawiedliwość.
SPRAWIEDLIWOŚĆ BOŻA
Bóg, ofiarowując swego Syna aby umarł za grzesznych
ludzi, ofiarował dla ich usprawiedliwienia swoje
własne życie i sprawiedliwość. A to dlatego,
ponieważ w Jezusie zawierało się życie Ojca, co
więcej pełnia życia Ojca. Jezus mógł powiedzieć:
„Wszystko, co ma Ojciec, moje jest” (Jan 16,l5). A
Paweł oświadczył: „Ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby
w nim zamieszkała cała pełnia boskości... W którym
ukryte są wszystkie skarby mądrości i
poznania...Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia
boskości...” (Kol.1,19; 2,3.9).
Jezus Chrystus był doskonały, i to nieskończenie
doskonały. Życie jego przedstawiało nieskończoną
wartość, ponieważ był On ucieleśnieniem boskiego
życia i Sprawiedliwości. Poszedł On na krzyż i
dobrowolnie oddał swoje życie o nieskończonej
wartości za bezwartościowe życie grzesznych ludzi.
Jezus był klejnotem niebiańskiego skarbca,
nagromadzoną miłością i bogactwem wieczności, pełnią
sprawiedliwości Bożej. Usiłując zrozumieć ewangelie
przy pomocy naszych ograniczonych umysłów,
przypatrujemy się największej we wszechświecie
rzeczy – sprawiedliwości samego Boga. I to właśnie
dzięki Jego sprawiedliwości, pełni Jego
sprawiedliwości, grzesznicy bywają usprawiedliwieni.
Raz jeszcze postawmy pytanie: Dzięki czyjej
sprawiedliwości są grzesznicy usprawiedliwieni?
Jedynie dzięki sprawiedliwości Bożej. A ile
sprawiedliwości Bożej potrzeba, żeby usprawiedliwić
grzeszników? Potrzeba całej! Taka jest wartość
ofiary dokonanej na Golgocie. Jeżeli można byłoby
zebrać całą sprawiedliwość wszystkich aniołów i
świętych i zsumować ją, to byłaby ona niczym w
porównaniu z niepojętą i nieskończoną
sprawiedliwością, jaka okazana została dla zbawienia
niegodnych grzeszników. I to jest sprawiedliwość dla
wszystkich tych, którzy wierzą w Jezusa.
USPRAWIEDLIWIONY PRZEZ PRZYPISANIE SPRAWIEDLIWOŚCI
Skoro już rozumiemy prawdę, iż usprawiedliwienie
dokonuje się dzięki sprawiedliwości Bożej i że
wymaga ono jej zupełności, możemy docenić Pawiową
naukę o usprawiedliwieniu przez przypisanie
sprawiedliwości.
Wielki błąd rzymskiego katolicyzmu polega na
zrozumieniu, że grzesznik może zostać
usprawiedliwiony dzięki posiadanej, wlanej weń
sprawiedliwości. Tak jak gdyby cała chwała i ogrom
sprawiedliwości Bożej mogły być sprowadzone do
jakiegoś wewnętrznego doświadczenia ludzkiego. W
jaki sposób mogłaby mała świątynia ludzka pomieścić
ogólną sumę nagromadzonych skarbów wieczności? Duch
antychrysta usiłuje w ten sposób sprowadzić
niewysłowiony dar Boży (2Kor.9,15) do czegoś, co nie
jest większe niż małe doświadczenie ludzkie.
Spróbujmy wyobrazić sobie, że znaleźliśmy się nad
brzegiem potężnej Amazonki, oszołomieni bezmiernym
ogromem jej nieustającego nurtu. Spragnieni,
schodzimy w dół, by małym naczyniem zaczerpnąć
trochę wody. Czy bylibyśmy na tyle nierozsądni, aby
myśleć, iż potrafimy wypić całą rzekę? A przecież
Amazonka jest tylko czymś maleńkim na tym punkciku
świata, który jest zaledwie kropeczką, w naszym
układzie słonecznym; a z kolei nasz układ słoneczny
jest tylko plamką, pośród wielu galaktyk
wszechświata. Ale ponad tym wszystkim jest potężny,
większy niż wszystko Bóg i jego sprawiedliwość. I
nawet dziesięć tysięcy rzek, takich jak Amazonka,
może tylko słabo i niewyraźnie ukazać potęgę Jego
sprawiedliwości.
A jednak cała jej pełnia, niby potężny strumień
łaski, wylana została dla naszego
usprawiedliwienia. I potrzeba było bez reszty jej
pełni, żeby mnie, grzesznika, usprawiedliwić. Gdybym
miał zostać usprawiedliwiony poprzez wlanie
sprawiedliwości, stanął bym wobec czegoś o wiele
bardziej niemożliwego, niż wypicie całego miliona
podobnych do Amazonki rzek. Pamiętać należy, że
obdarowanie mnie sprawiedliwością wobec Boga wymaga
całego strumienia łaski Bożej. To też nigdy nie
byłbym zdolny pomieścić go w obrębie własnego
doświadczenia wystarczająco tyle, aby zostać
usprawiedliwionym.
Powiedzmy, że dowiedzieliśmy się o odziedziczeniu
spadku w postaci 30 bilionów dolarów. Czy
pobieglibyśmy z dwiema walizkami, aby podjąć te
pieniądze? Nie, gdyż byłoby tego tak dużo, że
moglibyśmy je tylko złożyć na swoim koncie w banku.
Podobnie Boży dar sprawiedliwości w Jezusie
Chrystusie jest tak niemożliwy do pojęcia i tak
ogromny, że Bóg zalicza go na korzyść tego, kto
wierzy i przyjmuje Jezusa jako osobistego
Zbawiciela. Świątynia ludzka jest o wiele za mała,
za bardzo ograniczona, żeby mogła pomieścić całe
bezmierne bogactwo łaski Bożej, którą jednak Bóg
darmo i w całości przypisuje dla usprawiedliwienia
wierzącego człowieka:
„Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w
Tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego
poczytuje mu się za sprawiedliwość, jak i Dawid
nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela
usprawiedliwienia, niezależnie od uczynków...”
(Rzym.4,5.6).
SPRAWIEDLIWOŚĆ WIERZĄCEGO JEST W NIEBIE
Ponieważ mała świątynia ludzka nie może pomieścić
całej sprawiedliwości Bożej, zupełnie niemożliwe
jest, ażeby być usprawiedliwionym przez
sprawiedliwość „wewnętrzną”. Tylko jedna świątynia
jest wystarczająco duża, aby pomieścić tą
zbawiającą sprawiedliwość. Jest to świątynia w
niebie (Obj.11,l9). I jest coś jeszcze bardziej
wspaniałego - w świątyni tej znajduje się Człowiek,
w którym zawiera się całość sprawiedliwości Bożej.
To jest tajemnicą ucieleśnienia. Człowiek ten, to
jest Bóg-Człowiek, i „w nim mieszka cieleśnie cała
pełnia boskości” (Kol.2,9). Dlatego nasza
sprawiedliwość może znajdować się tylko w Nim (zob.
Iz.45,24).
Sprawiedliwość, przez którą człowiek wierzący może
być usprawiedliwiony wobec Boga, jest rzeczą
najpewniejszą, dzięki temu, że znajduje się w niebie
i tylko w jednym Człowieku.
Istotnie, Chrystus sam jest usprawiedliwieniem
świętych, jak oświadcza prorok Jeremiasz: „... a on
nazwany będzie: Pan jest sprawiedliwością naszą”
(Jer.23,6).
Sprawiedliwość, która usprawiedliwia nie znajduje
się na ziemi, lecz miliony lat świetlnych stąd. Nie
znajdziemy jej nigdy w człowieku wierzącym, ale
zawsze pozostaje ona na zewnątrz, poza nim.
Sprawiedliwość która jest z wiary, nie usiłuje
sprowadzić sprawiedliwości tej na ziemię
(Rzym.10,6), ale słowo wiary, zwiastowane przez
Ewangelię, czyni człowieka zdolnym, żeby uwierzył
„ku usprawiedliwieniu” (Rzym 10,10). Wiara wznosi
się ponad tę ziemię, wchodzi do samego nieba i -
chwytając się owego Człowieka po prawicy Bożej -
oświadcza: „Oto moja sprawiedliwość”.
Bóg złożył łaskawie skarb naszej sprawiedliwości w
niebie. Jest to skarb, którego ani mól ani rdza nie
mogą naruszyć, którego nie może ukraść złodziej.
Sprawiedliwość ta jest wypróbowana i doświadczona.
Nie może ona nigdy wygasnąć, gdyż jest wieczna.
Jedynie co nam potrzeba, to wierzyć w nią. Jeżeli
wiarą uchwycimy się tego niebiańskiego skarbu,
przyjdzie dzień, kiedy Bóg zabierze nas tam, gdzie
znajduje się nasza sprawiedliwość. Tymczasem musimy
zadowolić się posiadaniem jej tylko przez wiarę.
Jeżeli zaś przeciwnie, podążymy za myśleniem
antychrysta, usiłując sprowadzić tę sprawiedliwość
na ziemię, Bóg pozostawi nas na tej ziemi, żebyśmy
zginęli razem z człowiekiem grzechu.
REFORMACYJNA KONCEPCJA USPRAWIEDLIWIENIA PRZEZ WIARĘ
Naukę Pawła o usprawiedliwieniu przez wiarę objawił
Bóg Marcinowi Lutrowi, znacząc w ten sposób ścieżkę,
prowadzącą z rzymskich ciemności. Jego to głos
odnośnie usprawiedliwienia przez wiarę okazał się
najwyraźniejszym w chrześcijaństwie, od czasów
Apostoła Pawła. Luter powiedział:
„Taka jest zatem cudowna definicja sprawiedliwości
chrześcijańskiej: jest to boskie przypisanie, lub
zaliczenie sprawiedliwości, albo do sprawiedliwości
z powodu wiary w Chrystusa, lub ze względu na
Chrystusa. U sofistów definicja ta wzbudza śmiech,
gdyż wyobrażają sobie, że sprawiedliwość jest czymś
w rodzaju pewnej cechy, która bywa, wlana w duszę, a
następnie rozprzestrzeniona na wszystkie pozostałe
części człowieka... Dlatego ów niewysłowiony dar
przewyższa wszelkie zrozumienie: Bóg poczytuje i
uznaje sprawiedliwym bez żadnych uczynków, tego kto
jedynie wiarą przyjmuje jego Syna”. 1/
Kiedy strwożona dusza Bunyan'a usłyszała głos:
„Sprawiedliwość twoja jest w niebie”, został on
uwolniony z ciemności i wstąpił w światłość
usprawiedliwienia przez wiarę. Dusza ta, która w
Bedfordzkim wiezieniu oddychała atmosferą samego
nieba, wyraziła te same myśli, co Marcin Luter. A
oto co napisał Bunyan:
„Jest to naprawdę tajemnicą jedną z największych na
świecie, że sprawiedliwość znajdująca się osobiście
w niebie, ma usprawiedliwić mnie grzesznika na
ziemi.” 2/
„Oczywiste jest, że sprawiedliwość te, nawet wówczas
gdy stajemy sprawiedliwymi przed Bogiem, znajduje
się w osobie Chrystusa i przy Chrystusie, gdyż
powiedziane jest, że będąc usprawiedliwionymi,
jesteśmy usprawiedliwieni „w Nim”: „W Panu
usprawiedliwione będzie... całe potomstwo Izraela”
oraz: „Zaprawdę, w Panu mam sprawiedliwość” oraz:
„Ale wy dzięki Niemu jesteście w Chrystusie Jezusie,
który stał się dla nas mądrością od Boga i
sprawiedliwością...” (Iz.45,24 25; 1Kor.1,30).
„Zauważ, że sprawiedliwość jest stale „w Nim”, a nie
„w nas”; nawet wówczas, gdy staliśmy się
uczestnikami wypływającego z niej dobra. W tym samym
czasie, gdy kurczęta kryją się i czują ciepło pod
skrzydłami matki, to sama skrzydła i pióra wciąż są
własnością kwoki...”
„Bezwzględnie konieczne jest, abyśmy wiedzieli o
tym, ponieważ jeżeli zrozumienie tej kwestii jest
mętne, silna wiara staje się niemożliwością;
również w czasie pokusy człowiek taki znajduje się w
kłopocie, jako że będzie szukał sprawiedliwości
potrzebnej do usprawiedliwienia w samym sobie,
podczas gdy nie można jej znaleźć nigdzie indziej,
lecz tylko w Jezusie Chrystusie.” 3/
„... Ludzie, będąc grzesznikami sami w sobie, nie
mogą być usprawiedliwieni przed Bogiem z
przekleństwa na podstawie żadnej innej
sprawiedliwości niż ta, która dawno temu dokonana
została przez Chrystusa i pozostaje ścisłe związana
z Jego osobą... Sprawiedliwość, dzięki której wolni
jesteśmy wobec Boga od przekleństwa, dokonana
została w osobie Jezusa Chrystusa... Sprawiedliwość
ta znajduje się tylko w Nim...” 4/
„Mając na uwadze to, że będziesz musiał stanąć
sprawiedliwy przed Bogiem, spójrz na Chrystusa jako
człowieka, pośrednika, inicjatora i wykonawcę
sprawiedliwości w samym sobie; On jest gwarancją i
warunkiem ludzi objętych Boską opatrznością, gdyż
zawsze posiada w sobie sprawiedliwość, która
doskonale zadośćuczyni prawu i okazuje się zawsze
przed Bogiem jako nasza jedyna sprawiedliwość”. 5/
Sprawiedliwość w Jezusie zaliczona człowiekowi
wierzącemu, obdarza go doskonalszą postawą wobec
Boga niż ta, którą cieszył się Adam w swoim stanie
bezgrzeszności. Obdarza go postawą wyższą od
aniołów, podnosi i na szali wartości moralnej
stawia go na równi z Jezusem Chrystusem. Taki jest
dar usprawiedliwiającej Bożej sprawiedliwości, która
przychodzi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Znajduje
się ona jednak w niebie, nie na ziemi; na zewnątrz
nas, nigdy wewnątrz, nawet u najbardziej świętego;
w Jezusie Chrystusie, i w nikim innym, tylko w Nim.
DAR DUCHA ŚWIĘTEGO
Ale ktoś mógłby powiedzieć: „Czy nie należy wierzyć,
że sprawiedliwość powinna być uwidoczniona w
charakterze ludzkim? Co z uświęceniem wierzącego
człowieka?” Oczywiście, wierzymy w konieczność
wewnętrznej odnowy moralnej człowieka. Chrześcijanie
żyją sprawiedliwie w tym złym doczesnym świecie. Ale
najdoskonalsze cnoty wewnętrzne świętych nie mają
nic wspólnego z ich usprawiedliwieniem przed Bogiem.
Prawo wymaga sprawiedliwości o wiele doskonalszej
niż ta, jaką znaleźć można w obrębie wszelkiego
doświadczenia ludzkiego.
Należy zauważyć, co jest bardzo ważne, że Paweł nie
miesza nigdy zbawczej sprawiedliwości Bożej z
dziełem łaski w sercach ludzkich. Paweł mówi o
dwojakim darze: darze usprawiedliwienia (Rzym.5,17)
oraz darze Ducha (Rzym.5,5). W liście do Rzymian
Paweł wykazuje, że dar sprawiedliwości bywa
przypisany (zaliczony) a Duch udzielony(wlany). Dar
usprawiedliwienia stawia wierzącego człowieka w tak
korzystnym miejscu, że otrzymuje dostęp do daru
Ducha Świętego. List do Rzymian 5,1-5 pokazuje, że
wlanie Ducha w serce jest następstwem
usprawiedliwienia, czyli - jak mówi Paweł w 8
rozdziale, 10 wierszu - Duch przynosi życie,
„ponieważ zostaliście usprawiedliwieni” (według
tłumaczenia Nowej Biblii Angielskiej).
Duch bywa zesłany na wierzących jedynie na podstawie
sprawiedliwości Chrystusa. Darowany jest nie z
powodu ludzkich zasług, ale z powodu zasługi
Chrystusa. Nic, oprócz dzieła i śmierci Chrystusa,
nie może upoważnić do otrzymywania daru Ducha
Świętego. I kiedy grzesznik uchwyci się wiarą
złożonej dlań ofiary Chrystusa, spoczywa na nim
sprawiedliwość Boża. Nie tylko ukazuje się on przed
Bogiem tak, jak gdyby nigdy nie zgrzeszył, ale jest
przyodziany w większą doskonałość moralną niż anioł
Gabriel.
W życiu wierzącego, człowieka Duch odtwarza cechy
charakteru Chrystusowego. Pobudza go On do
wszelkiego rodzaju pilności, czyniąc go ochotnym żyć
i umrzeć dla swego Mistrza. Ale żadna z tych cnót,
choćby nawet była doskonała, nie usprawiedliwia
człowieka. Są one owocem sprawiedliwości wobec Boga,
a nie jej przyczyną.
Duch Święty nie przychodzi, aby mówić o sobie samym
(Jn.16, l3). Dlatego nie znany jego imienia.
Przychodzi tylko po to, aby wysławiać Chrystusa.
Jego sprawą jest budzić wiarę w Jezusa i prowadzić
wierzącego od jednego stopnia wiary do drugiego
(Rzym.l,l7).
Sprawiedliwy żyje przez wiarę w sprawiedliwość,
która jest w górze, w niebie, a dziełem Ducha jest
wiarę tę stwarzać, podtrzymywać i wzmacniać. Im
więcej działa Duch wewnątrz wierzącego człowieka,
tym bardziej prowadzi go do spolegania na tej
sprawiedliwości, która jest na zewnątrz; poza i
ponad nim. Duch nigdy nie prowadzi człowieka do
spoglądania w kierunku swego własnego doświadczenia.
Tak, jak poświadcza John Bunyan:
„Jeżeli mówisz, że zbawienie polega na posiadaniu
Chrystusa w sercu, i jeżeli rozumiesz je inaczej niż
jako istniejące obiektywnie w Chrystusie, to zamiast
stać po Jego stronie, będziesz przeciw Niemu;
ponieważ Chrystus, Bóg-Człowiek, obiektywnie
przyniósł na krzyżu zbawienie dla grzeszników i
prawdziwa wiara w to, usprawiedliwi duszę. Dlatego
ani Chrystus ani Duch Święty będący wewnątrz istoty
ludzkiej, nie wypracowuje usprawiedliwienia dla
duszy w jej wnętrzu, ale wyprowadza ją na zewnątrz
niej samej, od tego, co może być dokonane wewnątrz
jej, i prowadzi do szukania zbawienia u tego
Człowieka, który obecnie nie przebywa razem ze swymi
świętymi na ziemi...”
„I rzeczywiście, ci, którzy chcą prawdziwie
naśladować Chrystusa, muszą naśladować Go, wychodząc
poza siebie, do krzyża, do usprawiedliwienia na
Golgocie. Oznacza to, że muszą szukać
usprawiedliwienia poprzez Jego całkowite, dokonane
obiektywnie i poza nimi posłuszeństwo - udając się
na zewnątrz, do grobu, do jego zmartwychwstania i
wniebowstąpienia. A musi się to dokonać dzięki
działaniu Jego świętego Ducha, danego po to, aby
według obietnicy Jezusa ukazać im te rzeczy. A więc
Duch Chrystusowy także prowadzi. Ale dokąd? Prowadzi
On - poza nas na zewnątrz - do Chrystusa.” 6/
(Jn.16,13)
„... jeżeli nie uczynisz różnicy pomiędzy
usprawiedliwieniem dokonanym na zewnątrz przez
Człowieka-Chrystusa, a uświęceniem powodowanym
wewnątrz, przez Ducha Chrystusowego... nie będziesz
w stanie należycie rozumieć Słowa Bożego; wprost
przeciwnie, będziesz wypaczał Słowo Boże i rzucał
przed ludzi kamienie obrazy, i kiedyś, jeżeli się
nie opamiętasz, cięższą, poniesiesz karę za .swoje
nierozsądne postępowanie.” 7/
Prawdziwe uświęcenie, jako akt wewnętrzny, jest dla
przeżywającego je człowieka w dużym, stopniu
niewidoczne i niedostrzegalne, Można zilustrować to
przykładem ze świata zjawisk: widzimy drugich, ale
nie możemy zobaczyć samych siebie. Tak też dzieje
się w sferze ducha .Do nas należy przyglądać się
Chrystusowi, cieszyć się, że On jest naszą
sprawiedliwością i poprzestawać na tym, iż jego
sprawiedliwość jest całkowicie wystarczająca.
„Jest to naprawdę tajemnicą jedną z największych na
świecie, że sprawiedliwość, znajdująca się osobiście
w niebie, ma usprawiedliwić mnie grzesznika na
ziemi.”
JOHN BUNYAN.
l/. What Luther says, compiled by Ewald
M.Plass,t.III, s.1229-1230
2/. Justification by an imputed righteousness,
Reiner Publications, Swengel, Penn. l967
3/. tamże
4/. tamże, s. 60
5/. tamże, s. 70
6/. The Riches of Bunyan, The American Tract
Society, New York 1850, s. 142-143
7/. tamże, s. 140
USPRAWIEDLIWIENIE GRZESZNIKÓW
Głównym punktem spornym pomiędzy teologami
rzymsko-katolickimi a reformatorami był wzajemny
stosunek usprawiedliwienia i odrodzenia. Katolicy
mówili, że odrodzenie jest nieodzownym warunkiem
usprawiedliwienia. Reformatorzy nauczali, że
odrodzenie jest bezpośrednim następstwem i owocem
usprawiedliwienia.
KOŚCIÓŁ RZYMSKO-KATOLICKI
- Odrodzenie jako nieodzowny warunek
usprawiedliwienia.
REFORMACJA
- Odrodzenie jako bezpośrednie następstwo i owoc
usprawiedliwienia
Wielu ludzi obecnie nie ma wystarczająco jasnego
pojęcia o potężnych zdobyczach Reformacji. Nie
tylko, że mieszają oni usprawiedliwienie nie z
odrodzeniem, ale niektórzy wyobrażają sobie nawet,
że zanim Bóg będzie mógł usprawiedliwić wierzącego w
Jezusa, musi nastąpić odrodzenie serca i
przekształcenie charakteru.
Jeżeli chrześcijanin nie zdaje sobie z tego jasno
sprawy, jego wiara nie może być zdrową. Dlatego
powinniśmy przeanalizować dowody ze Słowa Bożego -
dowody, które wykażą jasno, że Bóg usprawiedliwia
ludzi wtedy, gdy sami w sobie są (oni), jeszcze
grzesznikami.
APOSTOŁ PAWEŁ
List do Rzymian jest natchnioną rozprawą na temat
usprawiedliwienia. Tutaj ten problem wyłożony jest
w najdokładniejszym i logicznym porządku. W pięciu
punktach wykazuje Paweł, że ludzie bywają
usprawiedliwieni wówczas, gdy są jeszcze sami w
sobie grzesznikami.
1. Bóg usprawiedliwia bezbożnego.
Na samym początku Paweł przedstawia prawdę, że
wszyscy ludzie są grzesznikami. W rozdziale 3 listu
do Rzymian oświadcza,, że wiara jest jedynym
warunkiem uzyskania usprawiedliwienia. Następnie w
rozdziale 4 powiada: „Gdy zaś kto nie spełnia
uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia
bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za
sprawiedliwość.” (w.5). Słowo „bezbożny”, użyte w
oryginale jest jednym z najmocniejszych wyrażeń dla
określenia grzesznika. Pismo Św. oczywiście przeczy
poglądowi, jakoby Bóg usprawiedliwiał tylko
odrodzonych świętych.
2. Bóg usprawiedliwia nieobrzezanych.
Aby zilustrować to, że usprawiedliwienie staje się
udziałem bezbożnego, który uwierzy Paweł posługuje
się przykładem Abrahama. Ojciec wierzących
usprawiedliwiony został będąc nieobrzezanym.
„Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do
obrzezanych, czy też do nieobrzezanych? Mówimy
bowiem: Wiara została poczytana Abrahamowi za
sprawiedliwość. W jakich tedy okolicznościach
została poczytana? Było to, po obrzezaniu, czy przed
obrzezaniem? Nie po obrzezaniu lecz przed
obrzezaniem. I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć
usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed
obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących
nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za
sprawiedliwość.”(Rzym.4,9-11).
W umysłach Żydów nieobrzezanie oznaczało stan
nieczysty i niepoświęcony. Obrzezanie było symbolem
nowego serca (5Mojż.30,6; Kol.2,11-13). Tak więc
nowe życie jest znakiem i świadectwem
błogosławieństw wypływających z usprawiedliwienia, a
nie przyczyną czy choćby warunkiem tegoż. Ewangelia
Pawłowa oświadcza, że Bóg usprawiedliwia bezbożnych,
nieobrzezanych i pogan poprzez wiarę i tylko przez
wiarę (Rzym.4,5.10; Gal 3,8).
3. Bóg to, czego nie ma, powołuje do bytu.
Mądrość ludzka może postawić pytanie: „w jaki sposób
może Bóg uznać człowieka za sprawiedliwego, zanim
Duch Św. uczyni go sprawiedliwym? W taki sposób
rozumuje katolik. Paweł wyprzedza te obiekcje i
ponownie przytacza doświadczenie Abrahama, jako
ilustrację Bożej drogi usprawiedliwienia: „...Jako
napisano: Ustanowiłem cię ojcem wielu narodów,
obietnica zapewniona przed Bogiem, któremu zaufał,
który ożywia umarłych i który, to, czego nie ma,
powołuje do bytu.” (Rzym.4,17).
Bóg nie dał najpierw Abrahamowi syna, a potem
ogłosił go ojcem. Uznał go za ojca jeszcze wtedy,
gdy jego własne ciało oraz żywot Sary były ciągle
obumarłe (zob. w.19). Bóg w ten sam sposób uznaje
wierzącego grzesznika za sprawiedliwego, zanim
jeszcze widoczne są owoce nowego życia. On „to,
czego nie ma, powołuje do bytu”.
4. Nowe serce przepełnione pokojem, radością i
miłością jest następstwem usprawiedliwienia.
Trudno byłoby wyobrazić sobie coś, jaśniejszego niż
5 rozdział listu do Rzymian:
„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem
przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu
też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której
stoimy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej... A
nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Św., który nam jest
dany.” (w.1.2.5).
W ten sposób 5 rozdział listu do Rzymian zaczyna
wyliczać owoce usprawiedliwienia przez wiarę. Nic
tak nie powoduję odnowy moralnej, jak odczucie
przebaczającej miłości Bożej. Jak powiedział Luter:
„... kiedy dowiedziałem się, że usprawiedliwienie
grzesznika wypływa jedynie z łaski Bożej, za
pośrednictwem wiary, to poczułem się jak ożywiony,
nowy człowiek i przekroczyłem otwarte drzwi samego
raju Bożego.” l/
5. Dar napełnienia Duchem Świętym może otrzymać
jedynie człowiek usprawiedliwiony.
Paweł mówi o dwojakim darze - darze
usprawiedliwienia i darze Ducha (Rzym.5,5.17).
Sprawiedliwość bywa zaliczona, aby obdarzyć
wierzącego właściwą postawą wobec Boga: Duch bywa
udzielony, aby dokonać w wierzącym odnowy i
uświęcenia serca. Jak dowiedzieliśmy się z listu do
Rzymian 5,1.5; daru Ducha dostępują ci, którzy
zostali usprawiedliwieni przez wiarę. Dopiero po
dokładnym przedstawieniu usprawiedliwienia poprzez
przypisanie sprawiedliwości Bożej, omawia Paweł w
rozdziale 3 szczegółowo dzieło Ducha. Duch
poświadcza, że usprawiedliwieni są dziećmi Bożymi
(Rzym.8,16; por.Ef. 1,13.14). W liście do Galacjan
Apostoł oświadcza:
„A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary
usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało
Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie
narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary,
dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem....
Chrystus wykupił nas od przekleństwa. zakonu,
stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano:
Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie; aby
błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w
Jezusie Chrystusie, my zaś abyśmy obiecanego Ducha
otrzymali przez wiarę.” (Gal.3,8.9.13.14).
Podobnie apostoł Piotr potwierdza, że dar Ducha
udzielany bywa ludziom usprawiedliwionym, kiedy
mówi: „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da
ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie
grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego.”
(Dz.Ap.2,38).
Prawdą jest, że dopóki Jezus oręduje za grzesznikami
w świątyni niebieskiej, Duch działa w sercach
wszystkich ludzi. Tych, którzy odpowiedzą na Jego
wezwanie, obdarza Duch wiarą i skruchą. W teologii
nazywa się to „łaską uprzedzającą” i nie powinno być
mieszane z darem napełnienia Duchem, co staje się
udziałem usprawiedliwionych.
Ludzie są usprawiedliwieni przez wiarę, będąc wciąż
jeszcze sami w sobie grzesznikami.
PROROK EZECHIEL
„.... Tak mówi Pan, Jahwe do Jerozolimy: Z
pochodzenia i urodzenia wywodzisz się z Kanaanu -
ojciec twój był Amorytą, a matka Chetytką. Gdy
urodziłaś się, nie ucięto ci pępowiny, nie umyto cię
wodą, aby cię oczyścić, solą cię nie natarto, ani
owinięto cię w pieluchy. Żadne oko nie użaliło się
nad tobą, aby spełnić przez litość do ciebie jedną z
tych posług. Kiedy urodziłaś się, zostawiono cię
porzuconą, na polu przez niechęć do ciebie. Kiedy
przechodziłem obok ciebie i zobaczyłem cię powalaną
we krwi, powiedziałem do ciebie, całej we krwi:
„Żyj, żyj!”... Wtedy, przechodząc obok ciebie,
zobaczyłem cię, był to twój czas, czas miłości.
Rozciągnąłem więc połę mego płaszcza nad tobą i
przykryłem nagość twoją. Związałem się z tobą
przysięgą i zawarłem z tobą przymierze, stałaś się
moją, mówi Pan. Obmyłem cię wodą, zmyłem z ciebie
krew i namaściłem olejkiem.” (Ezech.16,3-6.8.9).
Jakiż to wspaniały obraz usprawiedliwienia
grzeszników jedynie z łaski Bożej. Należy zauważyć,
jak Bóg obmywa grzesznika i namaszcza olejem (Duch
Święty), po okryciu go swoją sprawiedliwością.
Komentując ten fragment Pisma Św. John Bunyan
powiada:
„Pytanie: Ale jak Święty Bóg mógł powiedzieć „żyj”
do tak grzesznego ludu?
Odpowiedź: Chociaż nie mieli oni niczego oprócz
grzechów, to jednak On miał miłość i sprawiedliwość.
Po pierwsze miał miłość, aby zlitować się nad nimi,
po drugie sprawiedliwość, aby okryć nią ich. „Wtedy
przechodząc obok ciebie, zobaczyłem cię, był to twój
czas, czas miłości.” (Ezech.16,8). Co dzieje się
potem?
1. „Rozciągnąłem połę mego płaszcza nad tobą”, i
2. „przykryłem nagość twoją”, tak
3. „związałem się z tobą przysięgą” oraz
4. „zawarłem z tobą przymierze” i 5.”stałaś się
moją”.
Moja miłość zlitowała się nad tobą; mój płaszcz
okrył cię. Bóg uwolnił ich od przekleństwa w swoich
oczach. Następnie „obmyłem cię wodą” (potem jak
zostałeś usprawiedliwiony); tak, dokładnie „zmyłem z
ciebie krew i namaściłem cię olejkiem” (w.9). Tak
więc uświęcenie jest następstwem, poprzedza je
usprawiedliwienie - przez ten fragment Pisma Duch
Św. zwiastuje synom ludzkim życie i niezasłużoną
łaskę, podczas gdy są oni sami w sobie grzesznikami.
To znaczy wtedy, gdy są oni nie obmytymi, nie
okrytymi, nie natartymi solą, powalanymi krwią
grzesznikami; ponieważ słowa: „nie obmyty, nie
natarty solą, nie owinięty”" oznajmiają ich
niepoświęcony stan. Tak, byli oni nie tylko
niepoświęconymi, ale także odrzuconymi, gdyż nie
doznali litości dla swoich odrażających istot;
naprawdę „żadne oko nie użaliło się, nad nimi, aby
spełnić dla nich, którąś z tych przysług”, niczyje
oko oprócz oka Tego, którego wspaniała łaska jest
niezbadaną; niczyje oko, oprócz oka Tego, który mógł
patrzeć i kochać; wszyscy inni patrzeli i czuli
odrazę, ale błogosławiony Bóg, który tego dnia, gdy
tarzaliśmy się we własnej krwi, przeszedł obok nas.
Niech będzie błogosławiony Bóg za szatę jego
cudownej sprawiedliwości, którą okrył nas, gdy
leżeliśmy przed nim nadzy i we krwi. On umiłował nas
wówczas, gdy byliśmy zbroczeni własną krwią; gdy
broczyliśmy krwią, powiedział: „Żyj!”. Dlatego
„ludzie bywają usprawiedliwieni w oczach Bożych,
będąc sami w sobie grzesznikami.” 2/
DROGA BOSKIEGO PRZEBACZENIA
Bóg, zgodnie z ewangelicznym zwiastowaniem o
zbawiającej łasce, przebacza raczej grzesznikom niż
przekształconym, odrodzonym świętym. Jednak według
nauki rzymsko-katolickiej, grzesznik nie może
uzyskać przebaczenia, dopóki nie stanie się nowym
stworzeniem. W ten sposób biedny grzesznik nie może
uchwycić się niezasłużonego daru boskiego,
przebaczenia, ponieważ przyglądając się sobie, nigdy
nie może być pewny czy został przekształcony na
tyle, żeby mógł zostać przyjęty przez Boga. Tego
rodzaju walka miała miejsce w sercu Lutra, który
skarżył się: „Skąd mogę wiedzieć, że Bóg przebacza
mi, skoro w moim sercu nie ma niczego, co
przypominałoby prawdziwe nawrócenie?” Ale gdy tylko
pojął łaskawe przebaczenie Boże, darowane niegodnemu
grzesznikowi, doznał pokoju, radości i miłości
odrodzonego życia. Wielkim złem „tajemnicy
nieprawości” jest to, że przedstawia owoce i
następstwa usprawiedliwienia jako środki do
uzyskania tegoż.
Piękną ilustracją wzajemnego stosunku
usprawiedliwienia i odnowionego życia jest
odpuszczenie grzechów i uzdrowienie sparaliżowanego
dokonane przez Jezusa.
„A Jezus, ujrzawszy wiarę ich, rzekł paralitykowi:
Synu, odpuszczone są grzechy twoje. A byli tam
niektórzy z uczonych w Piśmie; ci siedzieli i
rozważali w sercach swoich: Czemuż ten tak mówi? On
bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego,
Boga? A Jezus zaraz poznał w duchu swoim, że tak
myślą w sobie i rzekł im: Czemuż tak myślicie w
sercach swoich? Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi:
odpuszczone są ci grzechy, czy rzec: wstań, weź łoże
swoje i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn
Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi, rzekł
paralitykowi: Tobie mówię; wstań ,weź łoże swoje i
idź do domu swego. I wstał, i zaraz wziął łoże i
wyszedł wobec wszystkich, tak iż się wszyscy
zdumiewali i chwalili Boga, i mówili: nigdyśmy nic
podobnego nie widzieli.” (Mk.2,5-12).
Przywrócenie do zdrowia chorego człowieka było
znakiem albo pieczęcią usprawiedliwienia, które
otrzymał on przez wiarę (por. Rzym.4,10.11). Ten cud
był manifestacją mocy Jezusa, zdolnej przywrócić
duszom sparaliżowanym przez grzech, odrodzenie i
odnowę życia. Ukazuje on, że przebaczenie i
odrodzenie nie mogą nigdy być rozdzielone, ale też
nie wolno ich ze sobą mieszać. Sparaliżowany
człowiek dostąpił najpierw odpuszczenia grzechów, a
następnie przywrócony został do tężyzny nowego
życia. Mamy tu zobrazowaną ewangelię: dusza
sparaliżowana przez grzech dostępuje, najpierw
przebaczenia, a potem przywrócona bywa do duchowego
zdrowia.
NAUKA PŁYNĄCA ZE SŁUŻBY W ŚWIĄTYNI
Skoro tylko pokutujący Izraelita przekroczył „drzwi
dziedzińca” i wszedł na teren świątyni, otoczony był
ze wszystkich stron przez białe tkaniny zewnętrznego
ogrodzenia podwórza. Było to obrazowym
przedstawieniem zaliczonej sprawiedliwości
Jezusowej. Grzesznik, z chwilą przestąpienia drzwi
wiary i skruchy, zostaje usprawiedliwiony przez
sprawiedliwość Bożą. Znamiennym jest fakt, że ołtarz
dla ofiar całopalnych oraz umywalnia znajdowały się
w obrębie dziedzińca. To poucza nas, że
błogosławieństwa wypływające z przymierza mogą być
znalezione tylko w Chrystusie. Poza nim nie można
znaleźć niczego. Grzesznicy, zanim uczynią cokolwiek
innego, muszą natknąć się na Chrystusa.
Gdyby Bóg chciał pokazać nam, że zanim będziemy
mogli spotkać Chrystusa, musimy pozbyć się grzechu,
poleciłby Mojżeszowi umieścić, ołtarz i umywalnię na
zewnątrz dziedzińca. Tak właśnie czynią ci, którzy
uczą, że zanim Bóg będzie mógł okryć ludzi swoją
sprawiedliwością, muszą oni doznać odrodzenia.
REFORMATORZY
Reformatorzy nie byli pozbawieni błędów przy ich
pojmowaniu prawdy. Bóg jednak udzielił im światła,
co do usprawiedliwienia przez wiarę, i chociaż
różnili się w pewnych punktach, wszyscy oni byli
zgodni, gdy chodziło o naukę o usprawiedliwieniu -
ten punkt oparcia dla Reformacji protestanckiej.
Poświadczyli oni zgodnie prawdę, że Bóg
usprawiedliwia ludzi wówczas, gdy są oni jeszcze
sami w sobie grzesznikami.
Andreas Osiander odszedł od Lutra i postawy
reformacyjnej względem usprawiedliwienia. Pomieszał
on usprawiedliwienie z odrodzeniem i utrzymywał, że
ludzie stają się sprawiedliwymi przez zamieszkanie w
nich Chrystusa z jego zupełną sprawiedliwością.
Reformatorzy rozpoznali, że nauka Osiandra stanowi w
zasadzie nawrót do doktryny rzymsko-katolickiej. Jan
Kalwin w swoich „Zasadach religii chrześcijańskiej”
3/ poświęca jeden ustęp na obalenie teologicznych
poglądów Osiandra, gdzie między innymi pisze:
„6. Osiander błędnie miesza przebaczenie grzechów z
odrodzeniem. Aby udowodnić pierwszy punkt - że Bóg
usprawiedliwia nie tylko na podstawie przebaczenia,
ale także i odrodzenia - zapytuje on, czy Bóg
pozostawia tych, których usprawiedliwił, takimi
jakimi byli z natury, nie zmieniając żadnej z ich
wad. Odpowiedź na to jest niezmiernie łatwa: jak
Chrystus nie może być podzielony na części, tak samo
nierozdzielne są te dwie rzeczy które w nim razem
połączone otrzymujemy - a mianowicie:
sprawiedliwość i uświęcenie. Dlatego kogokolwiek
Bóg z łaski przyjmuje tego równocześnie obdarowuje
duchem synostwa, przez moc którego przekształca go
na swoje podobieństwo. Czy dlatego, że jasności
słonecznej nie da się oddzielić od jego gorąca
będziemy twierdzić, iż ziemia jest ogrzewana jego
światłem, lub oświecana przez jego żar? Czy może być
jeszcze jakieś lepsze porównanie? Słonce ożywia
ziemię swoim ciepłem i czyni ją urodzajną, swoimi
promieniami rozjaśnia ją i oświeca. Mamy tu. do
czynienia z wzajemnym i nierozdzielnym powiązaniem.
Nawet sam rozum nie pozwala nam przenosić tych
jakości jednej nad drugą. Podobny absurd zawiera się
w pomieszaniu dwóch rodzajów łaski, jakie narzuca
nam Osiander. Tak więc, ponieważ Bóg dla zachowania
sprawiedliwości odnawia tych, których darmo uznaje
za sprawiedliwych, Osiander miesza ów dar odrodzenia
z łaskawym przyjęciem i utrzymuje, że są one jednym
i tym samym. A jednak Pismo Św., nawet jeżeli je
łączy z sobą, zawsze wymienia je oddzielnie, aby
ukazać nam lepiej wieloraką łaskę Bożą. Nie
bezcelowe bowiem jest stwierdzenie Pawła, że
Chrystus ofiarowany został dla naszego
usprawiedliwienia i uświęcenia (lKor.1,30). I
wielokroć wnioskuje on na podstawie zjednanego dla
nas zbawienia, na podstawie Bożej miłości
ojcowskiej oraz łaski Chrystusa, że wezwani jesteśmy
do świętości i czystości, dowodzi jasno, że być
usprawiedliwionym znaczy coś innego, niż zostać
uczynionym nowym stworzeniem.”
Jan Wesley, który kładł duży nacisk na świętość
życia, stał jednak razem z Reformatorami na gruncie
właściwego stosunku usprawiedliwienia i odrodzenia:
„Jeżeli którekolwiek z wszystkich doktryn
chrześcijańskich można by słusznie nazwać
fundamentalnymi, byłyby nimi bez wątpienia dwie:
nauka o usprawiedliwieniu oraz nauka o odrodzeniu;
pierwsza odnosi się do wielkiego dzieła Bożego dla
nas, w przebaczeniu grzechów; druga - do wielkiego
dzieła Bożego w nas, przez odnowienie naszej upadłej
natury. Co do czasu, żadna z nich nie wyprzedza
drugiej - z chwilą usprawiedliwienia z łaski Bożej,
przez odkupienie, które jest w Jezusie, jesteśmy
również „narodzeni z Ducha”, ale gdy chodzi o
myślenie i sposób definiowania, usprawiedliwienie
poprzedza odrodzenie. Najpierw pojmujemy Jego gniew
i odwracamy się od złego, a następnie otrzymujemy
Jego Ducha, aby oddziaływał na nasze serca.” 4/
Gdyby Wesley nie posiadał jasnego zrozumienia
kwestii usprawiedliwienia, nie mógłby kazać ku
nawracaniu się tysięcy grzeszników. Zobaczmy w jaki
sposób kończy on wspaniałe kazanie na temat
usprawiedliwienia:
„Bezbożny, nędzny, bezsilny i nieszczęsny
grzeszniku, który słuchasz tych słów, lub je
czytasz, wzywam cię w obecności Boga, Sędziego
wszystkich, abyś udał się z całą twą bezbożnością
prosto do niego. Uważaj abyś nie zniszczył swojej
duszy przez powoływanie się w większym lub mniejszym
stopniu na swoją sprawiedliwość. Idź, jako
całkowicie bezbożny, obarczony winą, zgubiony,
zrujnowany, zasługujący na piekło i nieuchronnie
zdążający tam; i wówczas znajdziesz łaskę w jego
oczach i dowiesz się, że On usprawiedliwia
bezbożnego. Jako taki - jako zrujnowany, bezsilny i
potępiony grzesznik - dostąpisz pokropienia krwią.
Spojrzyj na Jezusa! Oto Baranek Boży, który gładzi
twoje grzechy! Nie odwołuj się do żadnych uczynków,
ani własnej sprawiedliwości! Ani do pokory, ni do
skruchy czy szczerości! Pod żadnym pozorem! Nie,
odwołaj się jedynie do krwi przymierza, jako okupu
złożonego za twoją dumną, upartą, grzeszną duszę.
Kim jesteś ty, który siedzisz teraz i czujesz
zarówno swoją wewnętrzną jak i zewnętrzną
bezbożność? Jesteś człowiekiem! Chce ciebie dla
mojego Pana! Wzywam cię, abyś przez wiarę stał się
dziecięciem Bożym! Pan potrzebuje ciebie. Ty, który
czujesz, że nadajesz się prosto do piekła, możesz
pomnożyć jego chwałę, chwałę jego łaski,
usprawiedliwiającej bezbożnego i tego, który nie
spełnia uczynków. O, przyjdź prędko! Wierz w Pana
Jezusa; i ty, nawet ty, jesteś pojednany z Bogiem.”
5/
ZAKOŃCZENIE
W prawdzie zawiera się wolność i siła, jak i
bogactwo i pociecha. Musimy wiedzieć, że Bóg
usprawiedliwia grzeszników, którzy uwierzą w
zwiastowanie ewangeliczne. Ale jeżeli tylko raz
przyjmiemy założenie diabła, że Bóg usprawiedliwia
nas na podstawie jakiejś sprawiedliwości
wewnętrznej, wiara nasza zaczyna się chwiać i dusza
popada w zwątpienie i rozpacz. Ci, którzy uczą, że
usprawiedliwienie musi być poprzedzone przez
odrodzenie, kopią rowy na ścieżce prowadzącej do
Chrystusa, przez które nie mogą przebrnąć ani oni
sami, ani pozostali biedni grzesznicy.
Jednakże, w świetle Ewangelii, świadomość naszej
całkowitej grzeszności nie powinna doprowadzać nas
do rozpaczy. W rzeczywistości świadomość ta
przygotowuje nas na odebranie pociechy płynącej z
Ewangelii. To, że jesteśmy grzesznikami, upoważnia
nas do pójścia do Chrystusa. Możemy przyjść tacy
właśnie, jacy jesteśmy i - spolegając w całej
naszej niegodności na Jego łasce - chwycić się
obietnicy: „Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale
wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego,
wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość.”
(Rzym.4,5).
l/. J.H.Merle D'Aubigne: History of the Reformation
in the Sixteenth Century, vol, s.73.
2/. Justification by an imputed righteousness,
Reiner Publications, Swengel, Penn. 1967, s.31-32.
3/. Jan Kalwin: Institutio Christianae Religionis
4/. John Wesley: Sermons on Several Occasions,
Kazanie XIV –„Nowo-narodzenie”
5/. Tamże, Kazanie V – „Usprawiedliwienie przez
wiarę”
ZASŁUGA CHRYSTUSA I DZIEŁO DUCHA ŚWIĘTEGO.
Wokół łoża umierającego Jana Knox'a zebrało się
kilku przyjaciół. Reformator opowiedział im w jaki
sposób szatan usiłował po raz ostatni pozbawić go
nadziei zbawienia, próbował najpierw zachwiać jego
wiarę, wskazując na popełnione w życiu grzechy, na
głupstwa młodości i niedociągnięcia w jego pracy
duszpasterskiej. Lecz kiedy Knox potężnym argumentem
krwi Chrystusowej pokonał przeciwnika, ten podsunął
swoją ostatnią pokusę, podszeptując Reformatorowi:
„Bóg z pewnością zlituje się nad tobą. Nie
potrzebujesz się obawiać, skoro widzisz jak Duch
Święty sprawił, że przyniosłeś do Szkocji wiarę
ewangeliczną.” Ale Jan Knox wiedział, że jego
zbawienie i sprawiedliwość przed Bogiem, nie
opierają się nawet na dziele Ducha Świętego w nim, a
są ugruntowane jedynie na tym, co uczynił dlań Jezus
Chrystus.
Katolicyzm rzymski naucza, że dzieło Ducha Świętego
w sercu ludzkim posiada swoją zbawiającą zasługę.
Ale obecnie także wielu protestantów popada w ten
błąd, rozumując: „Czy Duch Święty nie jest osobą
bóstwa? Czy jego dzieło nie jest w takim samym
stopniu zasługujące, jak dzieło Jezusa? Czy
udzielona sprawiedliwość nie posiada w sobie
zbawiającej zasługi? Wiem, że nie mogę pokładać
zaufania we własnych uczynkach, gdy chodzi o
zbawienie, ale na pewno mogę polegać z moim
zbawieniem na tym, czego dokonuje we mnie Duch
Święty”. Jak słabo zdają oni sobie sprawę z tego, że
wyrażają intencje papiestwa.
Najwyższy czas, aby lud Boży poważnie modlił się o
moc .Ducha Świętego, ale dla właściwego powodu.
Jeżeli nie zrozumiemy jasno zasady usprawiedliwienia
przez wiarę, nie będziemy poznawać znamiennych
wydarzeń wokół nas. Żyjemy w czasie
„charyzmatycznym”. Wśród ugrupowań religijnych
wzrasta zainteresowanie przeżyciem
zielonoświątkowym. Wszędzie powstają grupy, które -
według ich własnego określenia - doznają mocy Ducha
Świętego. I właśnie to zainteresowanie Duchem
Świętym, bardziej niż cokolwiek innego zmierza w
kierunku połączenia katolików i protestantów.
Jakkolwiek nie nawraca to katolików na
protestantyzm, ale sprawia, że protestanci
spoglądają życzliwiej w stronę Rzymu. Dzieję się tak
dlatego, że podstawowa filozofia tych przebudzeń o
typie zielonoświątkowym jest rzymsko-katolicka. To
powszechne zaślepienie, zamiast prowadzić ludzi do
spoglądania całkowicie na zewnątrz, na czyn, śmierć
i orędownictwo Jezusa w niebie, kieruje liczne
rzesze ludzkie ku uwielbianiu „Ducha” wewnątrz nich
samych i spoleganiu, gdy chodzi o zbawienie, na
wewnętrznym dziele Ducha. Takie jest właśnie
zwiedzenie przez tajemnicę nieprawości. To zjawisko
duchowe osiągnie wkrótce swój punkt kulminacyjny,
gdy odstępczy protestantyzm będzie sprowadzał
„ogień” z nieba na ziemię i sprawi, że świat odda
cześć papiestwu. (Obj.13,11-14).
DUCH WSKAZUJE NA ZASŁUGI CHRYSTUSA
Jeżeli nie będziemy w pełni doceniać zasad
ugruntowanych przez Reformację, nie możemy czuć się
bezpieczni. Lud Boży w ostatnim czasie powinien
budować na tych zasadach. Jeżeli tak się nie dzieję,
to lepiej byłoby nie oglądać w Kościele żadnych
przebudzeń. Na pewno nie podobają się nam mało
wartościowe przebudzenia młodzieżowe. Nie są one
oparte na Słowie Bożym i nie prowadzą do niczego, co
wychodziłoby poza uwielbienie ludzkiego przeżycia.
W czasach Lutra przywódcą „napełnionego Duchem”
ruchu przebudzeniowego był Markus Stubner. Ów
„napełniony Duchem” kaznodzieja przebudzenia
spotkał się z wielkim Reformatorem. Stubner oraz
jego zwolennicy wołali: „Duch, Duch!”. Na co Luter
odparł: „Waszego ducha trzaskam po pysku!” (Luter
potrafił czasami być bardzo bezpośredni).
Reformatorzy, w przeciwieństwie do Rzymu uczyli, że
zasługa zbawcza znajduje się jedynie w Chrystusie.
Zasługi tej nie da się oddzielić od Jego boskiej
osoby. Podobnie jak sprawiedliwość chrześcijanina,
może i zasługa znajduje się tylko w niebie,
wyłącznie w jednym Człowieku, a nigdy na ziemi,
nigdy u świętych. Zasługa bywa wierzącemu
przypisana, ale nigdy wlana. W ten sposób „zasługa
Chrystusa” nie może stać się nigdy „moją zasługą”,
gdyż jest ona zawsze dla wierzącego czymś
zewnętrznym.
Duch Święty nie przychodzi po to, aby przyciągać
naszą wagę do swoich zasług. Nie znamy nawet jego
imienia. Jego natura jest tajemnicą. Nie mówi On o
sobie samym (Jan 16,13.14). Duch wysławia Chrystusa.
Wskazuję duszy na zasługi Zbawiciela. Duch nigdy nie
będzie uczył człowieka, że dzieło jakiego dokonuje w
duszy posiada zasługę zbawczą, gdyż jego zadaniem
jest wyłącznie prowadzić duszę na zewnątrz, do
spoglądania całkowicie na zasługi Tego, który stoi
po prawicy Bożej, jako przedstawiciel człowieka.
Apostoł Paweł powiada: „Owocem Ducha zaś są: miłość,
radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć,
wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko
takim nie ma zakonu.” (Gal.5,22.23).
A Piotr Apostoł napomina:
„I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i
okażcie w wierze swojej cnotę, w cnocie poznanie, w
poznaniu powściągliwość, w powściągliwości
wytrwanie, w wytrwaniu pobożność, w pobożności
braterstwo, w braterstwie miłość. Jeżeli je bowiem
posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do
tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w
poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Kto ich
bowiem nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i
zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych
grzechów swoich.” (2Ptr.1,5-9).
Owoce Ducha, w które obfitował będzie każdy
prawdziwie wierzący, nie stanowią podstawy przyjęcia
go przez Boga, ale są następstwem tegoż. Prawo
domaga się oceny o wiele doskonalszej niż mogą ją
przedstawiać cnoty objawione w życiu „największych
świętych”. Dlatego Paweł oświadcza: „... On umiłował
mnie i wydał samego siebie za mnie.” (Gal.2,20).
Kiedy chociaż po części zdajemy sobie sprawę z tej
nieskończenie wielkiej ofiary, z ceny jakiej
wymagało wykupienie duszy ludzkiej od śmierci,
będziemy wiedzieć, że naszą jedyną nadzieją są
zasługi Chrystusa. Wiara opierać się będzie na tym,
co On uczynił dla nas.
Chrystian Dawid w jednym ze swoich kazań z roku 1738
wyraził tę prawdę w taki jasny sposób:
„Słowo pojednania, zwiastowane przez apostołów, jako
podstawa ich nauki, głosiło, że jesteśmy pojednani z
Bogiem nie dzięki własnym uczynkom, nie przez nasza
własną sprawiedliwość, ale w zupełności i jedynie
poprzez krew Chrystusa.
Ale ktoś powie: Czy nie muszę żałować za grzech i
boleć nad nim? Czy nie muszę upokorzyć się przed
Bogiem? Czy nie jest to słuszne i właściwe? I czy
nie powinienem uczynić tego, zanim będę mógł
oczekiwać pojednania z Bogiem? Odpowiadam: To jest
właściwe i słuszne. Powinieneś upokorzyć się przed
Bogiem, powinieneś mieć złamane i skruszone serce.
Ale z drugiej strony zauważ, że to nie jest twoim
dziełem. Czy żałujesz, że jesteś grzesznikiem? Jest
to dziełem Ducha Świętego. Czy jesteś skruszony i
upokorzony przed Bogiem? Czy bolejesz naprawdę i
posiadasz złamane serce? Wszystko to sprawia ten
sam Duch.
Zauważ znowu, że to nie stanowi podstawy. To nie
jest tym, dzięki czemu jesteś usprawiedliwiony. Nie
jest to sprawiedliwością, ani nie stanowi żadnej
cząstki tej sprawiedliwości, przez którą jesteś
pojednany z Bogiem. Żałujesz za. grzechy. Jesteś
upokorzony do głębi. Posiadasz złamane serce. To
dobrze. Ale to nie ma nic wspólnego z twoim
usprawiedliwieniem. Odpuszczenie twoich grzechów,
czy to w całości, czy po części, nie jest
spowodowane tym. Owszem, zauważ dalej, że to może
być nawet przeszkodą dla twego usprawiedliwienia: to
znaczy, jeżeli cokolwiek na tym budujesz. Jeżeli
myślisz: powinienem być skruszony do takiego lub
takiego stopnia, powinienem bardziej żałować, zanim
zostanę usprawiedliwiony. Zrozum to dobrze. Myśleć,
że zanim będziesz mógł być usprawiedliwiony,
potrzebujesz więcej skruchy, więcej pokory, więcej
żalu i lepszego uświadomienia sobie ciężaru
grzechu, znaczy kłaść swoją skruchę, żal i pokorę za
podstawę usprawiedliwienia. Prawdziwej podstawy
tegoż nie stanowi twoja skrucha (aczkolwiek nie
pochodzi ona od ciebie samego), ani twoja
sprawiedliwość; nic, co należy do ciebie, ani to, co
zdziałał w tobie Duch Święty; jest nią coś, co
znajduje się pozą tobą - sprawiedliwość i krew
Chrystusa.”
USPRAWIEDLIWIENIE WOBEC BOGA I LUDZI
Istnieje pewna różnica pomiędzy naszym
usprawiedliwieniem przed Bogiem i wobec bliźnich.
Przed Bogiem usprawiedliwieni jesteśmy przez wiarę,
bez uczynków (Rzym.3,28; 4,5.6). Wobec ludzi
jesteśmy usprawiedliwieni na podstawie uczynków, a
nie jedynie na podstawie wiary (Jak.2,24). Z chwilą,
gdy grzesznik przyjmie wiarą Chrystusa, jego imię
zostaje wpisane do Barankowej księgi żywota -
zostaje on zarejestrowany jako członek Kościoła
powszechnego. Ale gdy chodzi o przyłączenie do
Kościoła na ziemi, wymaga się jeszcze czegoś oprócz
wiary. Tu wiara musi być ukazana przez uczynki.
Wobec niebios grzesznik usprawiedliwiony jest na
podstawie wiary, wobec ludzi zaś – na podstawie
uczynków.
Brak zrozumienia różnicy pomiędzy usprawiedliwieniem
wobec Boga a usprawiedliwieniem wobec ludzi był
przyczyną wielu nieporozumień przy interpretacji
apostołów - Pawła i Jakuba. Paweł oświadcza, że
człowiek usprawiedliwiony jest przez wiarę. Jakub
mówi, że przez uczynki. O ile nie zrozumiemy, że
jeden z nich mówi o usprawiedliwieniu wobec Boga a
drugi o usprawiedliwieniu przed ludźmi, wydawać się
nam będzie, że Jakub zdecydowanie przeczy temu, co
mówi Paweł. Tymczasem piszą oni o dwóch różnych
sprawach. Paweł zajmuje się zagadnieniem - w jaki
sposób człowiek może być sprawiedliwym wobec Boga. W
rozdz. 3 listu do Rzymian powiada on, że cały świat
jest winny „wobec Boga” i że nikt poprzez uczynki
nie może być „usprawiedliwiony przed nim” (w.19.20).
W następnym rozdziale kontynuuje: „Bo jeśli Abraham
z uczynków został usprawiedliwiony, ma się z czego
chlubić, ale nie przed Bogiem.” (Rzym.4,2). Jest
przeto jasne, że Paweł zajmuje się
usprawiedliwieniem „przed Bogiem” - sprawiedliwą
postawą człowieka „w Jego oczach”.
Jakub podejmuje inny problem. Mamy tu rzekomych
wierzących, którzy, słuchają Słowa, ale nie czynią
go. Nie przynoszą owoców praktycznej pobożności.
Objawiało się to w ich stosunku do bliźnich. Apostoł
oświadcza więc:
„Cóż to pomoże bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma
wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić?
Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać
i brakuje im powszedniego chleba, a ktoś z was
powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i
nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało
potrzebuje, cóż to pomoże? Tak i wiara, jeżeli nie
ma uczynków, martwa jest sama w sobie. Lecz powie
ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi
wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z
uczynków moich.” (Jak 2,14-l8).
Zauważmy, że Jakub traktuje tu o sprawie ukazania
wiary: „... pokażę ci wiarę z uczynków moich”.
Jeżeli „wiara” nie przynosi owoców, właściwie nie
jest wiarą w ogóle, a tylko fałszerstwem. A zatem
Jakub idzie dalej:
„Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz;
demony również wierzą i drżą. Chcesz przeto poznać
nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?
Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został
usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na
ołtarzu Izaaka, syna swego? Widzisz, że wiara
współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki
stała się doskonała. I wypełniło się Pismo, które
mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to
zostało za sprawiedliwość, i nazwany został
przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek bywa
usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary.”
(Jak.2,l9-24).
Abraham, co do swego usprawiedliwienia wobec Boga,
uwierzył Bogu i zostało mu poczytane za
sprawiedliwość. Lecz skąd możemy wiedzieć, że jego
wiara była prawdziwa? W jaki sposób możemy
rozpoznać, że droga Boża, na jakiej czyni On
człowieka sprawiedliwym wobec siebie jest prawdziwa?
Dowodzi tego całkowite posłuszeństwo w życiu
Abrahama. Wymaga to wiary posłusznej Bogu we
wszystkim.
Zajmując się sprawą apostołów - Pawła i Jakuba,
Luter pisze:
„Trzeba położyć nacisk na to, że człowiek
wewnętrznie, w duchu, przed Bogiem usprawiedliwiony
bywa jedynie przez wiarę, bez żadnych uczynków; ale
zewnętrznie i publicznie, przed ludźmi i samym sobą
jest on usprawiedliwiony poprzez uczynki; to znaczy
staje się w ten sposób świadomy i pewny, że wierzy
prawdziwie i że jest pobożny. Dlatego jedno można
nazwać usprawiedliwieniem publicznym, a drugie
usprawiedliwieniem wewnętrznym, ale w takim sensie,
że usprawiedliwienie publiczne jest tylko owocem,
wynikiem i dowodem usprawiedliwienia w sercu. Wobec
czego człowiek nie bywa przez nie usprawiedliwiony,
ale już wcześniej musi być usprawiedliwiony przed
Nim. Tak jak owoce nazwać można oczywistą wartością
drzewa, które zeń wypływa i dowodzi jego
wewnętrznej, przyrodzonej wartości.
To ma na myśli Św. Jakub, kiedy powiada w swoim
liście (2,26): „Wiara bez uczynków jest martwa”, to
znaczy, że fakt niewystępowania uczynków jest
oczywistym dowodem, iż wiary nie ma, a jest tylko
martwa myśl i urojenie, które ludzie błędnie
nazywają wiarą.” l/
PAWEŁ USPRAWIEDLIWIONY WOBEC LUDZI
NA PODSTAWIE UCZYNKÓW
Także Apostoł Paweł zdawał sobie sprawę, że wobec
ludzi był usprawiedliwiony na podstawie swoich
uczynków. Często, wyliczając swoje uczynki,
usprawiedliwiał się wobec zborów. W odpowiedzi tym,
którzy go krytykowali, sławił swój apostolski urząd
i bronił swego postępowania. Przy tego rodzaju
usprawiedliwieniu Paweł nie mówi o swojej wierze,
lecz o uczynkach. Do wierzących w Tesalonikach
pisał:
„Albowiem kazanie nasze nie wywodzi się z błędu ani
z nieczystych pobudek i nie kryje w sobie podstępu,
lecz jak zostaliśmy przez Boga uznani za godnych,
aby nam została powierzona ewangelia, tak mówimy,
nie aby podobać się ludziom, lecz Bogu, który bada
serca nasze. Albowiem nigdy nie posługiwaliśmy się
pochlebstwami, jak wiecie, ani też nie kierowaliśmy
się pod jakimkolwiek pozorem chciwością. Bóg tego
świadkiem, nie szukaliśmy też chwały u ludzi, ani u
was, ani u innych; chociaż jako apostołowie
Chrystusa mogliśmy być w wielkim poważaniu;
przeciwnie, byliśmy pośród was łagodni jak
żywicielka, otaczająca troskliwą opieką dziatki
swoje. Żywiliśmy dla was taką życzliwość, iż gotowi
byliśmy nie tylko użyczać wam ewangelii Bożej, ale i
dusze swoje oddać, ponieważ umiłowaliśmy was. Wszak
pamiętacie bracia, trud nasz i mozół; pracując nocą
i dniem, aby, dla nikogo z was nie być ciężarem,
głosiliśmy wam ewangelię Bożą. Wyście świadkami i
Bóg, jak świętobliwe i sprawiedliwe było
postępowanie nasze między wami, wierzącymi.”
(1Tes.2,3-10).
W ten sposób usprawiedliwił się Apostoł, dzięki
swoim uczynkom, wobec Tesaloniczan. Następnie,
odpowiadając tym, którzy go krytykowali w Koryncie,
napisał:
„Skoro wielu się przechwala według ciała, i ja będę
się przechwalał. Chętnie bowiem znosicie głupców,
wy, którzyście mądrzy? Znosicie, bowiem, gdy was
ktoś niewolnikami robi, gdy was ktoś wyzyskuje, gdy
was ktoś łupi, gdy się kto wynosi, gdy was ktoś po
twarzy bije. Ku własnej hańbie to mówię, żeśmy w tym
byli słabi; bo jeśli ktoś w czymś jest śmiały, mówię
to w przystępie głupoty, i ja jestem śmiały.
Hebrajczykami są? Ja także. Izraelitami są? Ja
także. Potomkami Abrahama są? Ja także. Sługami
Chrystusa są? Jako niespełna rozumu to mówię: daleko
więcej ja, więcej pracowałem, częściej byłem w
więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często
znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci: od
Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń
bez jednego, trzy razy byłem chłostany, raz
ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt,
dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. Byłem
często w podróżach, w niebezpieczeństwach na
rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w
niebezpieczeństwach od rodaków, w
niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach
w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w
niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach
między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, w
niedosypianiu często, w głodzie i pragnieniu, w
postach często, w zimnie i nagości. Pomijając te
sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie
mnie, troska o wszystkie zbory.” (2Kor.11.18-26).
Tak został usprawiedliwiony Paweł przez uczynki
wobec Koryntian. Podobnie na wielu innych miejscach
i wobec wielu innych ludzi udowadniał Paweł swoje
usprawiedliwienie na podstawie uczynków.
UCZYNKI NIEMOGĄ USPRAWIEDLIWIĆ CZŁOWIEKA WOBEC BOGA
Paweł, będąc pozwany przed .sędziów i oskarżycieli,
protestował i dowodził, że nie popełnił niczego, co
zasługiwałoby na śmierć. Jego sumienie, jak mówił,
było czyste wobec Boga i ludzi (Dz.Ap.24,16; 25,11).
Ale to nigdy nie było jego argumentem wobec Boga.
Nienaganne życie oraz święta służba nie stanowiły
podstawy dla jego usprawiedliwienia przed Bogiem,
tak jak sam oświadczył: „Albowiem do niczego się nie
poczuwam, lecz to mnie jeszcze nie
usprawiedliwia...”(1Kor.4,4). Wiedział on dobrze, że
swoje usprawiedliwienie wobec Boga zawdzięczał
jedynie łasce, jedynie krwi Chrystusowej. Nie
opierało się ono nigdy na tym, czego dokonał w nim
Duch Święty, ale tylko na Bożym czynie wyzwolenia,
spełnionym na krzyżu w osobie Chrystusa (zob.
Rzym.3,24).
Zanim niebo będzie mogło zesłać „późny deszcz”, lud
Boży powinien być mocno ugruntowany na Ewangelii
usprawiedliwienia, ponieważ na skutek obfitego
wylania Ducha Bożego, zwiastowaniu prawdy, w mocy
tegoż Ducha, towarzyszyć będą znaki i cuda. Wciąż
jednak wierzący będą wyznawać razem z Pawłem: „...
to mnie jeszcze nie usprawiedliwia.”
Przyjęcie człowieka przez Boga wymaga
sprawiedliwości Bożej w jej całkowitej pełni, tak
jak może być ona znaleziona jedynie w Człowieku
Jezusie Chrystusie. Nasze zbawienie możemy oprzeć na
Jego upokorzeniu, cierpieniach i śmierci.
Upokorzenie to było nie tylko upokorzeniem ludzkim,
ale co więcej, Bożym. Doskonałość charakteru
Chrystusa była czymś nieskończonym, ponieważ Jego
ziemskie życie stanowiło ucieleśnienie boskiej
doskonałości. Jego cierpienia były czymś
nieskończonym, śmierć Jego posiadała nieskończenie
wielką wartość. Ofiara Chrystusa zadziwiła aniołów.
Dla odkupionych będzie ona przedmiotem rozmyślań,
tematem pieśni i rozważań przez całą wieczność. Na
tym wspaniałym darze, teraz i w wieczności, musi
opierać się nasze usprawiedliwienie wobec Boga.
Chwała niech będzie Bogu, że jest taka pewna
podstawa nadziei! Co za pociecha wypływa ze
świadomości, że nie potrzebujemy opierać naszego
zbawienia na czymś, co znajduje się wewnątrz nas.
Bóg aby pouczyć nas o tym, udziela Ducha Świętego.
1/. What Luther Says, t. III, s. 1231-1232
PRAWO I EWANGELIA
Nauka rzymsko-katolicka jest wynikiem pomieszania
prawa i ewangelii. Według Lutra Reformacja narodziła
się wówczas, kiedy znaleźli się ludzie, którzy
potrafili we właściwy sposób odróżnić prawo od
ewangelii. W ten sposób właściwe rozróżnienie
pomiędzy prawem a ewangelią stało się wielkim
wkładem Reformacji szesnastego wieku.
Reformatorzy słusznie nazwali prawem każde
przykazanie, polecenie, napomnienie, które określa
obowiązek, tj. co powinniśmy czynić, jak żyć i
jakimi być. „Miłuj bliźniego”, „Bądźcie doskonali”,
„Oczyszczajcie swoje myśli”, „Przyjmujcie obcych” -
oto przykłady prawa. Ewangelia jest dobrą nowiną o
tym, jak Bóg w Chrystusie Jezusie zadośćuczynił
wymaganiom prawa w stosunku do wszystkich ludzi. I
tak na przykład wypowiedzi: „Chrystus umarł za
grzechy nasze”, „Drogo jesteście kupieni",
„Chrystus odkupił nas z przekleństwa zakonu”, są
czystą ewangelią. Prawo mówi: „czyń”; ewangelia
powiada: „uczyniono”. Prawo nakazuje, ewangelia
zapewnia. Prawo zabija, ewangelia obdarza życiem.
Prawo potępia, ewangelia usprawiedliwia.
Jednak walka reformacyjna nie została zakończona z
chwilą, gdy Bóg wybawił Kościół z tego strasznego
błędu pomieszania prawa i ewangelii. Istnieje także
błąd przeciwległy; polegający na rozdzieleniu prawa
i ewangelii. Podczas gdy kościół rzymski doznał
poważnej szkody przez pomieszanie prawa i ewangelii,
kościół protestancki stoi w obliczu
niebezpieczeństwa odłączenia prawa od ewangelii.
Pierwszy błąd sprawia, że ludzie stara ją się
uzyskać zbawienie poprzez uczynki. Drugi natomiast
prowadzi do rozumowania, iż można być zbawionym w
swoich grzechach.
Ewangelia traktuje prawo poważnie. Grzesznik nie
może być usprawiedliwiony na innej podstawie, jak
tylko przez doskonałe posłuszeństwo prawu
(Rzym.2,13). Sam Prawodawca przyszedł na ten świat,
aby na korzyść człowieka okazać doskonałe
posłuszeństwo. Przez doskonałe życie w ciele ludzkim
podkreślił On znaczenie prawa i uczcił je (Iz
42,21). Chrystus przez swoją śmierć, która była karą
wymaganą przez prawo, wykazał, że jest ono święte,
sprawiedliwe, dobre, niezmienne i wieczne
(Rzym.7,12; Ps.19.7-9).
Ewangelia posiada wyższy i szerszy cel, aniżeli
tylko zbawienie człowieka. To jest, żeby zarówno Bóg
sam był sprawiedliwym, jak i usprawiedliwiającym
tego, który wierzy w Jezusa (Rzym.3,26). Celem
pojednania jest potwierdzenie prawa i panowania
Bożego.
Takie spojrzenie na pojednanie wykracza poza
wszelkie subiektywne dobro. Poprzez krzyż zbawił Bóg
nie tylko człowieka, ale zabezpieczył także cały
wszechświat. Usprawiedliwił On nie tylko grzeszników
lecz również swoje prawo i panowanie.
Weźmy grzesznika zbuntowanego przeciw prawu Bożemu.
Pragnie on być zbawionym. Tym, co musi on zaraz
dostrzec jest fakt, że jego zbawienie zależy od
rehabilitacji tego samego prawa, którym wzgardził.
Rehabilitację prawa Bożego stanowi, bardziej niż
wszystko inne, krzyż. Chrystus uszanował wymogi
prawa, ponosząc jego sprawiedliwą karę na rzecz
grzeszników. Jeżeli grzesznik naprawdę zrozumie
znaczenie krzyża, będzie odczuwał skruchę wobec
Boga za przekroczenie Jego prawa i wierzył w Pana
Jezusa, który wypełnił na jego korzyść wszystkie
żądania prawa.
Prawo Boże można porównać do drzewa, a Ewangelię do
jego owocu. Wokół tego „drzewa” wyniknął spór w
niebie. Lucyfer utrzymywał, że powinno być ono
wyrwane – na jego miejsce chciał zasadzić lepsze.
Nawet aniołowie nie rozumieli całego zasięgu
miłości, mądrości i świętości prawa. Ale wraz z
zaistnieniem grzechu nadszedł czas, aby „drzewo” to
wydało „owoc” i ukazało swoją wartość.
Życie i śmierć Jezusa były objawieniem prawa Bożego
dla aniołów i ludzi. Chrystus, zawisłszy na krzyżu,
stał się Ewangelią - owocem tegoż drzewa. Cóż za
wspaniałym drzewem okazało się na Kalwarii prawo
Boże! Kiedy zastępy anielskie ujrzały Syna Bożego
oddającego swoje bezcenne życie, zaczęły wysławiać
jednogłośnie wielkość prawa Bożego. Każda dusza,
która spogląda na Golgotę jako na odsłonięcie prawa
Bożego, powtórzy razem z Psalmistą: „O, jakże miłuję
prawo Twoje! Cały dzień rozmyślam o nim”
(Ps.119,97).
Zbuntowawszy się przeciw prawu Bożemu, utracił
człowiek dostęp do drzewa życia. Ale to nie dotyczy
grzesznika, który spoglądając na krzyż dostrzega
okropne rezultaty łamania tak dobrego i świętego
prawa. Kiedy widzi on swego Zastępcę, który poniósł
na drzewo przekleństwo jego przestępstwa
(Gal.3,13), wówczas to drzewo hańby staje się, dlań
drzewem życia. Drzewo to wydało tak drogocenny owoc,
że jeżeli pokutujący grzesznik spożyje go, zostaje
uzdrowiony od grzechu i może żyć wiecznie. Owocem
tym jest Syn Boży. „Kto spożywa ciało moje i pije
krew moją, ten ma żywot wieczny...”(Jn.6,54).
Prawo jest drzewem, Ewangelia owocem. Ci, którzy
spożywają ten owoc, przyswajają sobie życie drzewa.
Kto prawdziwie wierzy w ewangelię, przyswaja sobie
życie i charakter prawa Bożego (zob. Rzym.8,4).
DAR DOSKONAŁEGO POSŁUSZEŃSTWA WOBEC PRAWA
„...Przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi
usprawiedliwienia” (Rzym.5,l9). Jezus ukazał nam
wyraźnie naturę swego posłuszeństwa: „... Ja
przestrzegam przykazań Ojca mego i trwam w miłości
Jego.” (Jn.5,10). Sprawiedliwość Chrystusowa stanowi
doskonałe posłuszeństwo prawu Jahwe. Prawo jest
doskonałe i jako takie obejmuje doskonałą
sprawiedliwość (Ps.119,96.144). Jezus, objawiając
nieskończenie doskonały charakter, okazał
posłuszeństwo, które odpowiadało największym wymogom
prawa Bożego.
Ewangelia ofiarowując ludziom sprawiedliwość
Chrystusową, ofiaruje im niesplamione życie,
posłuszne prawu Bożemu. Gdy Chrystus umarł na
krzyżu, przekazał uczniom w ofierze swojego życia
najkosztowniejsze dziedzictwo - nienaruszone i
nieskażone prawo Boże.
Każdy stara się zachować drogocenny dar. Prawo Boże
zostało przekazane nam w niesplamionym charakterze
Jezusa Chrystusa. Był to dar za cenę życia Syna
Bożego, który opuszczając niebo, zawarł w sobie
nagromadzone bogactwa wieczności. Człowiek wierzący
na pewno nie potrafiłby wzgardzić i zlekceważyć
takiego daru. Jezus kierując ostatnie słowa do
uczniów, powiedział: „Jeśli mnie miłujecie,
przykazań moich przestrzegać będziecie.”
(Jn.14,15).
Tylko ci, którzy wierzą w Syna Bożego mogą
przestrzegać przykazań, ponieważ prawo darowane jest
naśladowcom Chrystusa. Psalmista oświadczył: „Na
zawsze przyswoiłem sobie prawa Twoje, gdyż są
radością mego serca.” (Ps.119,111). Spróbujmy
wyobrazić sobie, w jaki sposób doskonałe
posłuszeństwo prawu jest darem w Jezusie Chrystusie,
aby zobaczyć jak człowiek wierzący będzie
przestrzegał prawa, dlatego że otrzymał je jako
kosztowne dziedzictwo.
Weźmy chrześcijanina, który w świetle prawa widzi,
że jest w służbie Bożej złym i gnuśnym sługą. Zdaje
on sobie sprawę z tego, że może być albo
próżniakiem, albo chrześcijaninem, ale nie noże być
równocześnie jednym i drugim. Jeśli nie będzie
„całym sercem przy sprawie”, usłyszy w końcu wyrok:
„Sługo zły i gnuśny”.
Jedyną właściwą drogą uaktywnienia i pozytywnego
zaangażowania człowieka jest Ewangelia. Grzesznik,
przekonany o winie, spogląda na działalność i
zaangażowanie swojego Zastępcy. W Jego życiu nie
było ani chwili bezczynności. Zawsze był zajęty
sprawami Ojca i niestrudzenie służył potrzebom
ludzkim. Żaden niedbały, bezmyślny czyn nie splamił
Jego życia. Nie załamał się ani nie uległ
zniechęceniu, ale był zdecydowany na wszystko, tak
że mógł w końcu powiedzieć: „....dokonałem dzieła,
któreś mi zlecił, abym je wykonał”. Przyglądanie się
życiu Chrystusa prowadzi nie tylko do uświadomienia
sobie grzechu i pokuty, ale także rozbudza wiarę.
Historia grzesznika przypisana została Chrystusowi
po to, ażeby Jego historia mogła stać się historią
grzesznika. Przez wiarę pojmuje grzesznik historię
Jezusa jako swoją własną. Staje on przed Bogiem i
jego prawem nie mając na swoją obronę nic, za
wyjątkiem tego, co dokonał Jezus Chrystus. Ojciec z
radością przyjmuje zasługi Syna przekazane na
korzyść przestępcy, zwołuje aniołów i ogłasza wobec
całego wszechświata: Spójrzcie na tego pokutującego
grzesznika. Oto mój prawowity Syn, którego sobie
upodobałem.
Człowiek wierzący w czyn i działanie Chrystusa
przedstawia się jako czynny w oczach Bożych. Ale co
staje się teraz, po uznaniu i przyjęciu tego
doskonałego i wypełnionego działaniem życia,
największym dążeniem człowieka? Pragnie on działać.
Chce być takim, jakim uznał go Bóg w Jezusie
Chrystusie. To stanowcze postanowienie działania nie
pochodzi z jakiegoś zewnętrznego nakazu czy
przymusu, ale wypływa z konieczności wewnętrznej.
Duch Święty wpisuje prawo działania w serce
człowieka i pomaga mu kroczyć drogą przykazań
Bożych.
Droga Ewangelii różni się krańcowo od drogi
sprawiedliwości na podstawie prawa. Bóg, ogłaszając
człowieka aktywnym, pobudza go w ten sposób do
działania. Ta sama zasada obowiązuje w każdej
dziedzinie życia chrześcijańskiego.
Jeżeli jednak człowiek usiłuje być aktywnym w tym
celu, żeby Bóg mógł go za takiego ogłosić, pozostaje
zawsze pod prawem, i jest pod przekleństwem, gdyż
nigdy nie może osiągnąć boskiego ideału. Ktoś, kto
uwierzył Ewangelii, może także nie osiągnąć ideału
Bożego w sobie samym, ale ponieważ nie spolega na
swoim działaniu, lecz na Chrystusie, zasługa jego
Zastępcy stale uzupełnia jego braki. .
Życie w doskonałym posłuszeństwie prawu jest według
zwiastowania ewangelicznego wolnym darem w
Chrystusie. Człowiek wierzący w Jezusa zachowuje
prawo nie po to, żeby stać się sprawiedliwym w
oczach Bożych, ale czyni to dlatego, że został
usprawiedliwiony przez Boga. Stara się on zachować
to, co dał mu Bóg w Chrystusie. Prawo jest
wyrażeniem idei Bożej. Kiedy w Chrystusie
przyjmujemy je, staje się ono naszą ideą.
PRAWO I RADOŚĆ
Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek dlaczego
psalmista zdaje się prawie skakać z radości i
rozkoszy, jakie znalazł w prawie Bożym? Nastroju
takiego nie mógłby objawiać ktoś, kto odczuwa
przykazania jedynie jako groźby, rozkazy czy
instrukcje. Bóg zalicza wierzącemu doskonałą
sprawiedliwość według prawa. Oznacza to, że może on
traktować prawo jako dziedzictwo, jako wielkie
bogactwo, które doń należy. Pląsa on radośnie wokoło
prawa, jak człowiek spodziewający się wspaniałego
spadku. Dlaczego? Ponieważ przypatruje się danej mu
w Jezusie sprawiedliwości w całej jej rozciągłości!
Im bardziej odkrywa i poznaję szerokość, wysokość i
głębokość prawa, tym bardziej podziwia i docenia
bogactwo, które w Jezusie Chrystusie stało się jego
własnością. Nie zdawałem sobie sprawy - woła on
wówczas - jak wiele mi zaliczono! Prawo to jest nie
tylko prawem jego Ojca, ale teraz, skoro został
synem stało się także jego prawem. Jest on do głębi
przejęty nim;
„Ogarnął mnie gniew z powodu bezbożnych, którzy
porzucają Twoje prawo.”
„Łzy jak strumienie popłynęły z moich oczu z powodu
tych, co nie przestrzegają prawa Twego.” (Ps
119,53.136).
Ponieważ lekceważenie prawa Bożego staje się coraz
powszechniejsze, ludzie wierzący powinni
przestrzegać je coraz lepiej. Wszyscy oni modlić się
będą gorąco: „Czas abyś działał, Jahwe, gdyż
naruszono prawo Twoje.” (Ps.119,126). Jako odpowiedź
na te modlitwy, Kościół otrzyma Ducha Św. z jego
mocą i poselstwo o usprawiedliwieniu przez wiarę,
która przejawia się w posłuszeństwie wobec
wszystkich przykazań Bożych, oświeci cały świat.
DWA ASPEKTY ODKUPIENIA
1. Dzieło Boże w Chrystusie, albo dzieło Chrystusa
dla nas. Reprezentuje ono sprawiedliwość na zewnątrz
nas, ponad nami.
2. Dzieło Boże w nas poprzez Ducha Świętego.
Przedstawia to sprawiedliwość działającą w nas.
PRAWO I EWANGELIA II
„...Nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską.”
(Rzym.6,l4).
„Powiedzcie mi wy, którzy chcecie być pod zakonem,
czy nie słyszycie, co zakon mówi?” (Gal.4,21).
Znajdować się pod zakonem znaczy być pod starym
przymierzem. Zgodnie z warunkami tego przymierza
ludzie zobowiązali się wobec Boga, że będą spełniać
wszystkie wymagania, jakie nakłada na nich
prawo(2Mojż.19,8). W ten sposób przyjęli na siebie
odpowiedzialność prowadzenia życia, które
odpowiadałoby najszerszym wymogom prawa.
W takim przymierzu nie może być mowy o zbawieniu,
ponieważ nikt z upadłego rodu ludzkiego nie może sam
z siebie dostosować się do żądań prawa. Apostoł
Paweł w liście do Rzymian 7,1-8 porównuje stan
znajdowania się pod prawem do związku małżeńskiego
kobiety z mężczyzną, który łączy w sobie same złe
cechy. Wyobraźmy sobie sytuację kobiety, której
najlepsze wysiłki i próby zadowolenia męża spotykają
się zawsze z jego krytyką. Obojętnie jak bardzo
starałaby się usłużyć mu, on ciągle doszuka się
jakiegoś niedociągnięcia. W takim związku,
naturalnie, nie ma miejsca na miłość. Może on
jedynie być siedliskiem zła. Podobnie dzieje się,
gdy człowiek bierze na siebie odpowiedzialność
zadośćuczynienia prawu poprzez swoje posłuszeństwo.
Prawo zawsze odnajdzie błąd. Zawsze potępi. Serce
ludzkie pod wpływem tego gorzkiego doświadczenia z
nieudanymi próbami sprostania żądaniom prawa,
zacznie buntować się przeciw Bogu i odczuwać niechęć
do służby, która wydaje się być nie do zniesienia.
Oczywiście, Paweł nie omieszka wyjaśnić, iż nie
potępiamy prawa dlatego, że znajduje ono błędy u
grzeszników. Wysławiamy je raczej jako „święte,
sprawiedliwe i dobre” dla tej przyczyny, że nie
zniża się do poziomu upadłego człowieka.
Niektórzy mówią: Tak, wiemy, że o własnych siłach
nie mogę okazać posłuszeństwa, które mogłoby
zadośćuczynić wymaganiom prawa Bożego. Ale mogę
uczynić to z Bożą pomocą, poprzez Ducha Świętego.
Nie biorą oni pod uwagę tego, że nawet faryzeusz
modlił się: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak
inni ludzie...” Każdy, kto znajduje się pod prawem,
powiada, że chce spełniać jego polecenia przy pomocy
Bożej.
Chcielibyśmy postawić to bardzo jasno, że Bóg nie
pomaga nikomu spełniać warunków swojego przymierza.
Wierzymy w udzieloną sprawiedliwość, ale nie w celu
dopomożenia człowiekowi spełnić żądania prawa
Bożego. Wielu ludzi myśli, że sprawiedliwość
udzielona, jest środkiem na drodze do wypełnienia
warunków starego przymierza. Przenigdy!
Nowe przymierze oparte jest na lepszych obietnicach.
(Hebr.8.6). Podczas gdy stare przymierze zawarte
zostało pomiędzy Bogiem i ludźmi, nowe dokonało się
pomiędzy Bogiem i Chrystusem (Zach.6,13). W nowej
umowie miejsce ludzi zajął Chrystus. Przyrzeka On
jako ich Zastępca, wypełnić za nich każde żądanie
prawa. Podczas gdy w starym przymierzu człowiek nie
potrafił spełnić wymagań prawa, Człowiek w nowym
przymierzu spełnił każdą obietnice, aby
zadośćuczynić najszerszym żądaniom prawa.
Chrystus, jako zastępca człowieka, okazał
posłuszeństwo, które odpowiadało prawu w każdym jego
aspekcie. Jezus objawił nieskończenie doskonały
charakter (Kol.1,19; 2,9). Nikt inny, oprócz Syna
nieskończonego Boga, nie mógł okazać posłuszeństwa
równoważącego prawo. Ale prawo domagało się także
śmierci człowieka za jego przestępstwa. Zamiast
niego stracony został Chrystus. Poprzez bezgraniczne
upokorzenie i niewysłowione cierpienia, spełnił, On
to żądanie prawa. Syn Boży, umierając na krzyżu,
wypełnił wymagania prawa do końca. Wypełnił wszelką
sprawiedliwość (Mt.3,15), wypełnił prawo co do
najmniejszej kreski i joty (Mt.5.17.18). Mógł więc
słusznie powiedzieć: „Spełniłem wszystko, co
powiedział Pan”. Wypełnił On wszystkie warunki
przymierza, które potwierdzone i przypieczętowane
zostało Jego krwią.
Od czasu, kiedy Chrystus na rzecz całego rodzaju
ludzkiego wypełnił, wszystkie warunki przymierza,
nie wymaga się nigdy od wierzącego człowieka
zadośćuczynienia żądaniom prawa Bożego. Ci jednakże,
co obstają przy tym, będą z pewnością postępować
według swego wyboru. Prawo, skazując ich na śmierć,
złoży swe żądania na ich nieosłonięte głowy.
Powtarzamy: Chrystus nie przyszedł po to, aby
obdarzyć nas siłą, do pozostania pod prawem i
wypełnienia jego żądań. Przenigdy! Apostoł Paweł
oświadcza z naciskiem:
„Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Pan
Syna swego, który narodził się z niewiasty i
podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod
zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili.” (Gal.4,4.5)
Jedynie doskonałe życie mogło zadośćuczynić prawu na
rzecz ludzkości. Jedynie doskonała ofiara
zrównoważyć mogła istniejący dług. Można naśladować
życie Jezusa, ale niepodobna powtórzyć go. W ten
sposób staje się oczywiste, że Jezus nie przyszedł w
tym celu, żeby darować nam siłę do wypełnienia
warunków przymierza. Wypełnił je sam. A skoro
uczynił to On, jako następca i przedstawiciel rodu
ludzkiego, stało się to jednoznaczne z tym, jak
gdyby każdy człowiek żył i umarł tak jak Jezus
(2Kor.5,14). Chrystus sam stanowi „przymierze ludzi”
(Iz.42,6) - co oznacza, że każdy, kto przyjmuje
Chrystusa jest uznany jako ten, który spełnił
wszystkie warunki przymierza.
KOŃCEM ZAKONU - CHRYSTUS
„Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był
usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.”
(Rzym.10,4).Oznacza to, że ten, kto przez wiarę
przyjął Chrystusa, wypełnił wszystkie wymogi i
żądania prawa. Dlatego też człowiek wierzący nie
znajduje się pod prawem, lecz pod łaską - w tym
sensie, że nie wymaga się już od niego
zadośćuczynienia wymaganiom prawa. Dług został
spłacony w całości przez Jezusa Chrystusa.
Chrystus stanowi zakończenie dla najszerszych żądań
prawa. Gdy grzesznik ucieka się do Jezusa jako swego
ratunku, zadaniom prawa staje się w pełni zadość.
Na każde „czyń” stawiane przez prawo, człowiek
wierzący w Jezusa odpowiedzieć może ewangelicznym
„wykonano”. Prawo powiada: „Bądźcie wy tedy
doskonali” (Mt.5.48). Ewangelia zaś: „I macie pełnię
w Nim” (Kol.2,10). W ten sposób Chrystus jest
wypełnieniem prawa, którego zadanie brzmi: „Bądźcie
doskonali”. I temu wypełnieniu prawa niczego nie
brak.
NOWA SŁUŻBA W MIŁOŚCI
Jak pamiętamy, znajdowanie się pod prawem przyrównał
Paweł do związku małżeńskiego, gdzie prawo porównane
jest do pierwszego męża (analogia Pawła z rozdz. 7
do Rzymian). Następnie Apostoł oświadcza:
„Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu
przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do
tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc
wydawali dla Boga ... Lecz teraz zostaliśmy
uwolnieni od zakonu, umarłszy temu, przez co
byliśmy opanowani, tak iż służymy w nowości ducha,
a nie według przestarzałej litery” (Rzym.7,4.6).
Uwolnienie od zakonu nie oznacza lekceważenia jego
słusznych i świętych zasad. Oznacza to koniec
poprzedniego ustosunkowania się do prawa. Jako
wierzący w Jezusa nie jesteśmy już więcej
potępionymi dłużnikami, ani niewolnikami
pognębionymi przez wysiłki sprostania niemożliwemu
do wykonania zadania - zadośćuczynieniu zadaniom
prawa. Wolność, o której mówi Paweł, jest wolnością
synowską ludzi, którzy „służą w nowości ducha”.
,,... Przetoż tedy ja sam umysłem służę zakonowi
Bożemu...” (Rzym.7,25; por Gal.4,1-6).
Jest to służba dobrowolna. Nie wykonują jej
niewolnicy, lecz synowie.
Celem tej służby nie jest zadośćuczynienie
nieskończonymi wymaganiom prawa, ale wyrażenie
wdzięczności za przyjęcie... Jedynie w Chrystusie
znajduje się posłuszeństwo zdolne doskonale wypełnić
prawo. I tylko u tych, którzy przez wiarę trwają w
Chrystusie znaleźć można posłuszeństwo, które
sprostać może najwyższym żądaniom prawa.
„......... A On nazwany będzie: PAN JEST
SPRAWIEDLIWOŚCIĄ NASZĄ"
SPIS TREŚCI
1. Kim jesteś: katolikiem czy protestantem? Ankieta
2. Podstawowa doktryna katolicka o usprawiedliwieniu
przez wiarę
3. Wyniki Ankiety
4. Usprawiedliwienie przez wiarę w ujęciu
Reformacyjnym
5. Podsumowanie reformacyjnej nauki o
usprawiedliwieniu
6. Sprawiedliwość, która jest z wiary
7. Usprawiedliwienie grzeszników
8. Zasługa Chrystusa i dzieło Ducha Świętego
9. Usprawiedliwienie wobec Boga i ludzi
10. Prawo i Ewangelia I
11. Prawo i Ewangelia II
Jeśli po przeczytaniu tej lektury nasunęły Ci się
jakieś pytania, czy refleksje
- napisz!
Andrzej Wojtkowski
ul. Piastowska 18/10
43-300 Bielsko-Biała
|